Drogi Premierze,

nigdy nie byłem jednym z krzykaczy mówiących, że rząd jest zły. Myślę, że jest dobry. Niestety zbyt często biurokracja nie pozwala na bezpośrednią i szybką pomoc tym ludziom, którzy tego potrzebują.

Wczoraj wieczorem żona zapytała mnie czy możemy przeznaczyć parę groszy na pomoc dla matek niepełnosprawnych dzieci okupujących Sejm. Przyznam, że nie wiedziałem co powiedzieć. Nie lubię, kiedy załatwia się sprawy siłą. Minęła noc, obudziłem się o piątej rano. Moja córka postanowiła zacząć wcześnie dzień. W momencie kiedy zasnęła na moich rękach, zobaczyłem fragment programu informacyjnego w TVN. Załamani rodzice żądają od Pana podjęcia ruchów. W odpowiedzi, mówi Pan, że podejmie Pan ruchy w 2015 i 2016 roku.

Zdaję sobie sprawę, że wizerunkowo, szybka pomoc i zaakceptowanie żądań, może spowodować, że inne grupy społeczne przyjdą do Pana z podobnymi żądaniami i będą oczekiwać, że ich sprawa będzie załatwiona równie szybko. Tylko proszę spojrzeć na to, kto do Pana przyszedł. Przyszli do Pana ludzie, którzy nie mają wyboru. Grup społecznych mających duże problemy finansowe jest sporo. To fakt, ale w Pańskim “biurze” i domu reprezentacyjnym ma Pan twardych ludzi. To ludzie, którzy pomimo faktu życia w ekstremalnych warunkach nie poddali się. Nigdy nie prosili Pana o pomoc, są zbyt dumni. Przyszli w momencie kiedy już nie dają sobie rady.

Przyszli też w momencie kiedy zobaczyli, że Państwo Polskie  jest w stanie pomagać obcym. Tak, obcym. Jesteśmy jedną wielką Europą, to prawda, ale zanim będziemy pomagać wszystkim innym, pomóżmy tym, którzy są najbliżej. Pomóżmy sobie.

To żaden wstyd nagiąć się i spełnić żądania, które mają rodzice chorych dzieci. Sam ma Pan córkę. Niech przypomni sobie Pan moment w którym była noszona na rękach, kiedy była bezbronna i chora. Ci ludzie mają taki stan niezmiennie. To twardziele. Jako podatnik wolałbym, żeby pieniądze, które dostarczam do budżetu były przeznaczone na tych ludzi. Nie na posłów, pseudo służbowe podróże i ZUS, ratowanie obcych firm, pomoc obcym krajom, walki zbrojne, NFZ i nowe drogi. Wolałbym częściej wymieniać zawieszenie w samochodzie, ale mieć świadomość, że to ludzie i ich problemy są najważniejsze.

Panie Donaldzie, niech się Pan nie boi pomóc tym ludziom. Na pewno przyjdą inni, którzy również będą chcieli pomocy w trybie ekspresowym. Ale proszę pamiętać, niektórzy ludzie zbyt długo czekają na pomoc. Nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć, że zbyt mocno naciągnięty sznurek kiedyś pęka. Nie chciałbym, żeby ci ludzie pękli. Niedługo możemy wszyscy mieć brudne sumienie. To byłby dla nas wszystkich wstyd.

Proszę, niech Pan na chwilę nie będzie politykiem.
Niech Pan będzie człowiekiem. Zawsze da się coś wymyślić. Odwlekanie tego w czasie NIC nie da.

Jeśli w budżecie naszego Państwa, Państwa, które widocznie stara się przewodzić krajom Europejskim w bojach o wolną Ukrainę nie znajdą się pieniądze na tych ludzi – proszę, załóżcie rządową fundację na którą będzie można wpłacać pieniądze. Zobowiązuję się do przekazywania niewielkich kwot do 2016 roku. Chcę pomóc mojemu biednemu krajowi i dać coś więcej niż tylko pieniądze z podatków. Proszę, pomóżmy tym ludziom. Dla chcącego nic trudnego, zawsze da się znaleźć jakąś metodę. Największą porażką jest nie podjęcie działania. A jeśli myśli Pan, że nic nie da się zrobić, to proszę to powiedzieć – głośnym i dobitnym głosem. Wtedy być może pomoże nam wszystkim Jurek Owsiak. On nie wymięka.

Wszystkim rodzicom życzę siły. Walczcie. Wiem, że nie robilibyście tego, gdybyście mieli jakiś inny wybór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here