Mieszkając jeszcze na Białołęce, miałem taką oto sytuację. Sobota rano, bardzo rano. Tak jak spałem, tak wsiadłem do samochodu. Znaczy się, ubrania . O ubrania chodzi, wczorajsze były. Wsiadłem rano do samochodu i pojechałem do najbliższego sklepu. Na kochanej Białołęce, sklepy w sobotę były otwarte dopiero od mniej więcej 9-10 godziny. Jeśli jedziesz z dziećmi, to jest to już taka pora, że można spokojnie nazwać ją środkiem dnia. Jadąc gdzieś o 7:45, trzeba mieć na uwadze, że najbliższy sensowny sklep znajduje się co najmniej kilka kilometrów od Ciebie.

Wracając do wątku podróży. Wyjechałem rano, dzieci zapakowane do fotelików. Jestem zmuszony do sobotniego małego tripa, po jakieś podstawowe rzeczy typu pieczywo, banan, pomidor. Zdążyłem przejechać kilometr. Zatrzymał mnie patrol policji. Na moim osiedlu. W sobotę. Groźni przestępcy poruszają się o tej porze, więc ja z moją dwójką bandziorów na tylnej kanapie jesteśmy podejrzani. Jadąc mercedesem c-class. Bandyci. Zatrzymani zostaliśmy przez pieszy patrol policji. Nie mam nic do Kobiet. Kobiety są #niedozastąpienia. Ale pieszy kobiecy patrol policji zatrzymujący mnie w sobotni poranek, to było spore ekstremum.

Dobrze, że miałem ze sobą dokumenty. Często zabieram tylko kluczyki i pieniądze. Wyobraźcie sobie, że drogie panie policjantki zapytały mnie o coś czego się nie spodziewałem: “czy ma pan apteczkę w samochodzie?

Myślę sobie: “no raczej, mam ją“.

I teraz dzieje się coś medycznie niewyjaśnialnego. Czarna dziura wchłonęła informację o tym, gdzie jest apteczka. Nie jestem w stanie powiedzieć miłym paniom, czy mam apteczkę czy nie. Przejrzałem bagażnik, nigdzie jej nie było.  Byłem na tyle zaspany i zdziwiony sytuacją, że poddałem się karze. Nie mogłem sobie przypomnieć gdzie schowałem moją samochodową apteczkę.  Ja wiem jak ważna jest wyposażona apteczka. Tak w domu jak i w samochodzie, ale tym razem pomroczność jasna oraz ciemna na raz. Dostałem od miłych pań upomnienie.

Niedługo po tym, kupiłem sobie w sklepie nową apteczkę. Dorzuciłem do zakupów plastry z Simpsonami, Tantum Verde, i witaminę C. Idę na parking. Otwieram bagażnik, zdejmuję pokrywę schowka z lewej strony i oto jest. Standardowa apteczka Mercedesa, wypchana do granic możliwości. Siedzi i się śmieje. Mercedes ma fajne schowki. Schowki są spoko. Ale trzeba o nich pamiętać. Tzn pamiętać gdzie się znajdują.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu, wcześniej zakupione plastry, opatrunki, Tantumy i opaski wylądowały finalnie w domu. Dzieci się nimi zajęły. Opaski uciskowe poszły w ruch, plastry na rany były naklejane na przykład na “skaleczone” ściany. Zabawa na 100%. Edukacja na 100%. Mój Syn w okresie zimowym/aka wieczny ból gardła, opanował pewien mechanizm. Jeśli boli gardło, trzeba zrobić psik-psik zielonym sprayem. Samopomoc w młodym wieku opanowana do perfekcji.

Wiecie do czego zmierzam? Do tego, że przez poranny przypadek z miłymi i ładnymi policjantkami, uzupełniłem sobie domową apteczkę. W tym roku uzupełniam ją z własnej inicjatywy zanim jakaś durna sytuacja się nam przydarzy. Przed sezonem zimowym warto sprawdzić czy wszystkie terminy ważności są OK i czy jesteście gotowi na sezon zimno-mokry. Nasze dzieci prawdopodobnie udowodnią nam, że są rzeczy których nie da się przewidzieć… ale podstawowe zapasy można uzupełnić zawsze.

Trzymajcie się zdrowo, jeździjcie powoli, bo robi się już mokro. Ale przede wszystkim, zobaczcie gdzie macie apteczkę i czy znajduje się w niej wszystko to co jest ważne 🙂

3 KOMENTARZE

  1. Oczywiście w Polsce, w standardowym samochodzie osobowym, posiadanie apteczki , jakkolwiek rozsądne, NIE JEST OBOWIĄZKOWE. Tak tylko rzypominam, sam wożę zestaw wg normy DIN 13164.

  2. Apteczka apteczką, ale mnie jak niedawno zatrzymała policja do kontroli, to byłam tak zdziwiona, że prawie 20 minut szukałam dokumentów. Policjanci byli już mocno zniecierpliwieni, ja blada ze strachu a przekopać się przez damską torebkę nie jest prosto 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here