Avon wyrzucił z pracy dziewczynę po tym jak dowiedział się, że ta ma nowotwór piersi. Dziwi Cię to? Nie powinno. Avon Polska nie zrobił niczego źle! Przynajmniej w świetle prawa i obowiązujących reguł. Spójrzcie na sprawę realnie, a ja Wam powiem jak to się skończy. Bo skończy się szybko i z happy endem.

Wiele dużych firm korzysta z tzw “agencji pośrednictwa pracy”. Na czym to polega? Ano na tym, że pracowników i procesy “zatrudnienia” dostarcza zewnętrzna firma. Zabierają cały proces zatrudnienia na swoją stronę. Zaczyna się od rekrutacji, podpisują stosowne umowy i pracują dla firmy zlecającej. Ten nasz dzisiejszy przypadek jest bulwersujący, ale niestety jest normalny. Agencje patrząc na pracowników umieją zwalniać ich z dużo bardziej błahych powodów. Żenujące, ale prawdziwe.

Agencja pośrednictwa to nie jest firma Avon. Nawet jeśli osoba, którą agencja zatrudniła posługuje się logo dużej firmy, to prawdziwym pracodawcą jest agencja. Jeśli w zarządzie Avon panują odpowiedzialne zasady zatrudniania, kodeks moralny, to nie gwarantuje to, że standardy będą dochowane też u podwykonawców, czyli rzeczonego pośrednika. Korporacja może wymagać, ale nie dopilnuje wszystkiego.

Oczywiście Agencja mogłaby mieć na tyle oleju w głowie, żeby dopasować swoje standardy do tego co reprezentuje klient, ale zazwyczaj tego nie robi. Wyższe standardy kosztują, a to zmniejsza zarobek.

Jaki jest najbardziej prawdopodobny powód zwolnienia pracownika ze zdiagnozowaną chorobą nowotworową? Dużo mniejsza ilość problemów jakie ta osoba ze sobą przyniesie. Dla agencji jest to kula u nogi, a przy celach jakościowych (czytaj: największa efektywność wydawanej kasy) jest to cholerny ból i niedogodności. Zamiast przerzucać pracowników, trzeba by ich wysłuchać i pomóc. A tego typu celów typowi agencyjni Janusze nie mają w swoich zapisach na 2017 rok.

Najbliższa przyszłość

Dla firmy Avon Polska taki przypadek to wstyd. Po prostu. Żenada, która kładzie ich wizerunek na podłogę. Takiej głupoty (w kontekście podejmowanych przez firmę działań – przyjaciel kobiet z problemami nowotworowymi) nikt nie obroni. Można być kozakiem, ale to jest tak głupie, że nikt nie wygra z siłą tłumu. Ludzie na facebookach już się zdenerwowali i przemyśleli sprawę. Sami prawdopodobnie w wielu przypadkach byli już ofiarami podobnych agencji (kto wchodzi na rynek pracy ten wie), więc chętnie powiedzą to co wiedzą.

Avon przeprosi wszystkich za zaistniałą sytuację. W poniedziałek obudzą się ludzie mający głowę na karku. Prześledzą co się stało, wyjdzie mądrzejszy komunikat prasowy niż ten opublikowany na facebooku.

Wezmą pod skrzydła dziewczynę, którą zwolnił ktoś nieodpowiedzialny. Z całych sił pokażą, że ich idee coś znaczą. Prawdopodobnie spojrzą wstecz, żeby ktoś nie odgrzebał takich przypadków z przeszłości.

Agencja, która naraziła ich na nadszarpniecie wizerunku straci kontrakt, bo winny musi zostać powieszony jak najszybciej. To spolaryzuje złość na odpowiedniej firmie.

W ostatecznym rozrachunku Avon poprawi jakość współpracy. Jakby to nie brzmiało ten jeden głupi przypadek spowoduje, że pracownikom przynajmniej tej firmy zrobi się lepiej. Być może (a mam taką nadzieję), w całej branży agencyjnej może ten przykład pokaże, żeby nie robić z tak dużych klientów debili. Trzymam kciuki, żeby wszystko skończyło się dobrze. Będę obserwował.

A dla pokrzywdzonych innych kobiet jest to dobry moment, żeby wygarnąć komu trzeba. Teraz jest dobry na to czas.

2 KOMENTARZE

  1. Moim zdaniem Avon robi źle. Firma wykorzystuje naiwność swoich współpracowników; współpracowników, bo pracowników praktycznie nie posiada. Konsultantki to dla firmy tylko klientki, na które przerzucona jest cała odpowiedzialność za rozliczenie prowadzonego “biznesu” (konsultantka podczas werbunku czy późniejszych szkoleń nie dowie się, że musi posiadać kasę fiskalną i działalność gospodarczą). Piramida liderów i menadżerów stojących nad konsultantkami tez nie jest pracownikami firmy: albo podpisują umowę-zlecenie z pewną firmą, która kasuje za to 40% ich zarobku albo muszą założyć własną działalność gospodarczą. Przykład pani Patrycji pokazuje, że nawet centrala korzysta z współpracowników nie dając im stabilnego zatrudnienia. Jeżeli dołoży się do tego pseudokołczingowy bełkot o samorealizacji i niezależności finansowej kobiet, który okrasza każdą broszurkę i każde spotkanie, do tego doda się mydlące oczy komunikaty na każdy niewygodny temat (np. testy kosmetyków na zwierzętach, brak składów produktów na stronie internetowej, przymykanie oczu na nagminne łamanie zasad sprzedaży bezpośredniej) to otrzymujemy dość ponury obraz tej organizacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here