Znana ze swojej przyjaznej polityki prospołecznej sieć sklepów otwiera kasy dla osób o różnej orientacji seksualnej. Równocześnie widzi potencjał w wielbicielach kotów. Dlatego ten ruch.

Oczywiście to nieprawda. Tak samo jak istnienie specjalnej kasy dla osób szczególnej troski. Kasa dla rodziców? Tak, ale w standardach odbiegajacych od tych rozwiązań znanych z IKEA np.

Byliście kiedyś w “ikeji” z dzieckiem, w ciąży, albo będąc osobą starszą? Full profeska. Specjalna kasa z tzw “pierwszeństwem”. Duźa tabliczka informacyjna. Chcesz to w niej stajesz, ale ustępujesz jak jest ktoś reprezentujący uprzywilejowaną grupę. Nie chcesz, idziesz to jednej z 20 innych kas. Obsługa jest miła i pomaga. Tym, którzy tej pomocy potrzebują.

Wydawałoby się, że to standard. Norma do której warto równać, jeśli jest się odpowiedzialnym przedsiębiorstwem. Ale nie w tym jednym przypadku.

Kiedyś widziałem kasę “rodzinną” w Carrefour Arkadia. Zachwycałem się tym na Instagramie. Piękna sceneria. Oryginalny pomysł ze schodkami, żeby dzieci mogły pomagać przy zakupach. To było za dnia. Normalny ruch.

Ale nie dzisiaj. Dzisiaj przypadkiem wylądowaliśmy w carrefour. Wieczór, zapomnieliśmy, że jutro jest świeto – sklepy zamknięte. Kolejki jak zwykle przy takich okazjach. Stanąłem karnie w zwykłej kolejce. Minelo troche czasu, Ola podpowiedziała, że mają tu wielką kasę rodzinną. Poszliśmy. Z tyłu głowy mielismy, ze ta kasa jest przygotowana do przyjmowania rodzin. Chwilę wcześniej w Leroy Merlin, dwa kroki obok, skorzystaliśmy z uprzywilejowanej. Pomimo tego, że Liroj ma tych kas 1/10 tego co ma Kerfur, to u nich jest kultura. Jest info, jest pomysł.

W kerfurowej kolejce był czas pogadać z obsługą. Wiadomo, że tak jak zima zaskakuje drogowców, tak okresy świąteczne zaskakują sklepy wielkopowierzchniowe. Odpowiednio zmotywowani mówią niekolorowaną prawdę. Kasy uprzywilejowane w kerfur to kasy “tematyczne”. Można tam porysować w kolorowankach, ale nie pełnią szybkiej ścieźki wyjścia ze sklepu. Wspierają karty “duźej rodziny” dając rabat. Ale na tym kultura pro-rodzinna się kończy. Kupuj duźo. Stój długo, kwiecie narodu 🙂

I nie miałbym nic przeciwko – to prywatny biznes. Ale czemu nie napiszecie “kącik zabaw” zamiast kasa “rodzinna”? Moglibyście powiedzieć, że nie macie choćby jednej kasy dla osób starszych, przy których obsługa dodatkowo kulturalnie pomoźe takiej osobie? Wybierzcie się do sklepu obok, żeby obadać jak powinno to działać. No chyba, że macie wyjebane. To chociaż warto by to oficjalnie komunikować. Sporo osób chętnie wybrałoby alternatywne rozwiązania.

No i na tej podstawie sugeruję postawić inne “kasy zabaw”:

  • Dla wielbicieli kotów – koty do głaskania, żeby czas milej upływał
  • Dla fanów niebieskiego koloru – żeby sobie ludzie razem śpiewali, ajm blu dabadi dabadaj
  • Dla wielbicieli badmintona. Zawody przy kasie. W okresach świątecznych kiedy kolejki trwają po w godziny – zawody ogolnopolskie.
  • Dla ludzi bez jednej nogi. Ze specjalną podpórką, żeby lepiej się stało w kolejce.

Gratis moźecie dorzucać maseczki zasłaniające buzię. Żebyśmy zamknęli twarze i grzecznie stali tam gdzie nasze miejsce w szeregu 🙂

Ktoś ma jakieś podobne przygody przy których czujecie “wsparcie” wszechświata?:)

 

3 KOMENTARZE

  1. Noooo… trzeba sobie radzić 🙂 Raczej gdy zastanę jakąś pomoc od wszechświata, to czuję miłe zaskoczenie, w standardzie jest survival.
    Taka niedawna sytuacja: miejsce parkingowe dla rodzin z małymi dziećmi, na znaku informacyjnym rysunek matki, wózek i małe dziecko. Miejsce zajmuje samochód z którego wychodzi Pan lat około 50 i trzy pannice na oko 20-letnie. Na moją uwagę, że to miejsce parkingowe dla rodzin z małymi dziećmi dostałem odpowiedź: “To są moje małe córeczki!” Nawet się uśmiechnąłem, moje dzieciaki również.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here