Don't drink and drive

Don’t drink and drive

Życie płata figle. Czasem te figle są dobre. A czasem tragicznie złe. W tej historii są dwa. Dwa dobre. Odezwał się do mnie facet. Jak się okazało pracowaliśmy w jednym momencie w tej samej firmie. A nie pamiętam go. Ale dobra historia jest taka, że zrobił hobbystycznie pewne grafiki. Poziom świat. Dotknął pewnego problemu tak precyzyjnie, że padłem. Widziałem te obrazki na fejsie i zignorowałem je… no bo w końcu, ile można oglądać tych kampanii społecznych? Wróciłem do nich kiedy okazało się, że były robione na naszym własnym podwórku.

Róbcie tak, żeby złego figla nie wykręcić sobie samemu.

DON’T DRINK AND DRIVE!
Prosty przekaz, obrazki Wam wyjaśnią.

Don't drink and drive
Don’t drink and drive

dont’ drive and drink

Posted by Blutvision by Mariusz Stelagowski on 17 styczeń 2016

Zazwyczaj nie lubię oglądać kampanii społecznych, bo są drastyczne. Ta jest też drastyczna, ale w jakiś nieopisany sposób jest to również emocjonalne i dobitne. Niby nie różni się od wszystkich innych, a jednak jest bardzo wymowne.

Written by Tata w Pracy

Próbuję ogarnąć dzieci. I robotę. Jednocześnie.
Teksty same się piszą.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Loading…

Comments

comments

Jak przejechać z dziećmi 500 km i nie oszaleć :)

Odpowiedzialność to podróż.

Oczekujemy jeszcze raz