Jest sobota. Mało robiliśmy, bo jest sobota. Zainspirowani tekstem z TasteAway.pl dotyczącym podróży po świecie z dzieckiem, postanowiliśmy wyruszyć z jednej części Warszawy, do drugiej. Bez przejeżdżania na drugą stronę mostu. To nie może być trudne. Jedyna różnica pomiędzy TasteAway i nami to to, że mamy jedno dziecko pod postacią chodzącego buntu dwulatka i jedno 2 miesięczne pod postacią – “jeszcze nie wiem co się dzieje, dajcie mi chwilę“.

Według Googla, trasa biegła z Tarchomina do Wawra.
31 kilometrów, 36 minut wyliczony czas podróży.
Prosta droga, całkiem pusto.

Załadowaliśmy towar do fotelików, jeszcze nie krzyczały. Było całkiem beztrosko i wydawało się nam, że podróż minie spokojnie, a my przetestujemy czy nadal podoba nam się soundtrack do Wielkiego Gatsby. Wydaje się, że fajne są tam retro rapy, więc jak to ludzie w naszym wieku – jesteśmy dobrej myśli.

W akcie łaski wzięliśmy ze sobą psa.
Dwa kilogramy kości w futrze, nie mogą przecież nam przeszkadzać.

Jest godzina 20:00 i przed nami taka oto trasa.
Każdy znawca “tras” będzie tę właśnie trasę znał.

Zabieramy dzieciaki, wychodzimy.

mapa_1_full-trasa

Dzieciaki w fotelikach, my w dobrym nastroju.
Wyruszyliśmy z punktu A.

Z tego co wiem, do punktu dwa, jest kilometr z hakiem.

1

Czas: 20:20

Jesteśmy na Modlińskiej. Już po wyjeździe z garażu dzieciaki pokazują, że coś nie jest spoko. Są lekkie krzyki i prośby o picie.

Dostają picie. Na zmianę coś mówią.

Niestety nie kupiliśmy jeszcze Elektronicznego Tłumacza Dziecięcej Gadki.
Nie wiemy o co im chodzi. Jeśli taki sprzęt nie istnieje, to niech ktoś go zrobi.

Czytałem w Internecie, że się da. Internet nie kłamie.

Czas: 20:44

2

Dojechaliśmy w okolice ZOO.
Młody uspokoił się. Niestety Młoda zgłodniała.
Robimy przerwę. Pół godziny stoimy na poboczu.

Jak chce się jeść, to nie można dziecku odmawiać.

Mieliśmy słuchać Wielkiego Gatsby, ale słuchamy tylko dźwięk wybijany przez światła awaryjne. Fuck yeah, przygoda życia z awanturującym się dwulatkiem.

Czas: 21:15

Młody już nie jest spokojny. Wydaje się, że mówi, że chce się pozbyć butów.
Pozbywamy się butów. I skarpet. W jego świecie w samochodzie panuje kultura bez-obuwie-bez-skarpecie.

3

Czas: 21:25

Znaleźliśmy się na Gocławiu.
Chwilę wcześniej zastanawialiśmy się, czy nie wrócić do domu. Przewożenie dwójki dzieci, przypomina czasem transport pijanych awanturników. Chcesz się dogadać, ale nie idzie znaleźć trafiających do nich argumentów. Są mądrzejsze.

4

21:35

Minutę temu się uspokoiły. Przestaliśmy walczyć, więc przestało się opłacać zastraszanie krzykiem.
Szkoda, że musimy wysiadać. 90 minut zabawy

Na koniec przypominamy sobie to co czytaliśmy w Internecie na temat podróży z dziećmi po świecie. Jest śmiech, ciężko żeby go nie było. Nasza podróż pokazała, że nasze dzieci jeszcze nie mają zainstalowanej funkcji podróży. Tzn mają, ale scenariusz podróży nie jest zgodny z naszym.

 

1 KOMENTARZ

  1. Ehh u mnie podobnie:) chociaz idkad mamy drugi fotelik to moge dojwchac czasem do sklepu czy bliskich znajonych. Ale droga powrotna, zw wieczorem gdy pora spania sie zbliza to juz masakra…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here