Rodzinny samochód i do pracy
in

Jak kupić rodzinny samochód w 2017 roku?

We wrześniu 2015 pisałem o tym jak wyobrażam sobie rodzinny samochód. Wtedy pisałem, żeby zabić złość po pierwszej awarii silnika w Verso. Jeszcze przed tą awarią wydawało mi się, że kupno używanego samochodu za 20 000 zł to świetne rozwiązanie. W sumie myślałem, że to jedyne rozwiązanie.

Na pewno odpowiedzialność za rodzinę podpowiadała mi te dwa lata temu, że nie można wymyślić nic lepszego od „kupna w miarę taniego używanego, niepsującego się samochodu„. Słyszałem wiele głosów, które szeptały „D4D, Toyota, to silnik, który przejedzie pół miliona kilometrów„. I nie zastanawiałem się wtedy nawet nad tym, że takie rzeczy są fizycznie niemożliwe. Że silniki się psują, a samochody zużywają. Pomyślałem, że skoro się nie psują, to jak kupię używkę to będę miał to szczęście, że nikt mnie nie oszukał.

Niestety to nieprawda. Samochód jest na tyle wartościową rzeczą, że ludzie często wolą opchnąć problem komuś innemu, niż pożegnać wysłużonego czterokołowego przyjaciela. Niektórzy powinni spotkać się ze swoimi samochodami ostatni raz na złomowisku, a nie w ogłoszeniach na Allegro.

Nowe możliwości

W tym roku druga awaria silnika w tym samym niepsującym się modelu, spowodowała, że zainteresowałem się ofertą salonów. Co może być lepszego od nowego samochodu? Szczerze? Nie wiem, chociaż zakładam, że mając nowy samochód z wykupionymi odpowiednimi usługami serwisowymi – nie będę się martwił czy coś w samochodzie padnie.

Z taką myślą zaczęliśmy wspólnie ten temat penetrować. Jak zacząłem sobie liczyć ile zapłaciliśmy za 10 letni samochód oraz ile kosztowały jego naprawy w ciągu roku to… nie mogłem się powstrzymać, żeby nie sprawdzić nowych ofert. Odpuściłem sobie Mercedesy, BMW itp. No niestety to nie półka na dzisiaj.

Szukanie ustawiliśmy na ekonomiczne samochody z małymi pakietami wyposażenia. Wersja budżetowa, żeby przetrwać bezpiecznie jeden rok. Boimy się wchodzić w używkę, żeby nie śmigać po warsztatach częściej niż na wycieczki.

Jaki mamy problem?

Ano właśnie. Im większa rodzina, tym większy problem i więcej pieniędzy trzeba wyjąć z portfela. Żeby jeździć wygodnie w wersji 2+2, trzeba mieć coś więcej niż Fabię. To znaczy, nie mówię, że się nie da. Kiedyś dało się jechać Maluchem nad morze. Mówię jednak o jakimś podstawowym komforcie. Dzieci z przestrzenią, bagaże w bagażniku. Niestraszne spontaniczne 400 km podróży. Żeby nie było, przejechaliśmy raz 400 km podróż Fabią. Ale nie mieliśmy wtedy żadnych bagaży.

U nas problem robi się w innym momencie. Lubimy wyjeżdżać poza miasto. Ale tak bez planu. Wtedy poza komfortem dzieci, ważny jest duży bagażnik. Po co? Na psa. Baron w najmniejszej wersji, musi zmieścić się do bagażnika i dojechać bezpiecznie do psiego hotelu. W większej wersji, powinien jechać z nami. Verso dawało radę. Może trzeba być ograniczyć mocno bagaże, ale dało się ruszyć w podróż całą rodziną.

I pomimo tego, że wytypowałem modele spełniające warunki przestrzennego, to nadal mam problem. Kto szukał samochodu ten wie, że podział jest mniej więcej taki:

  1. maleńkie samochody dla dziewczyn
  2. kompaktowe samochody dla dziewczyn, ale chłopaki nie wstydzą się nimi jeździć
  3. samochody – dla wszystkich
  4. kombi karawany – dla rodzin i wędkarzy
  5. vany – suvy – dla matek z dziećmi i nudnych ojców
  6. sportowe – takie które masz jak już pozbędziesz się fotelików dziecięcych
  7. nieosiągalne – typu Bugatti – dlaczego? Bo masz dzieci i wolisz vana 😉

 

Im dalsza pozycja na liście, tym droższy samochód. O ile pomijamy samochody dla dziewczyn, to pozycja numer 3 umożliwia już poruszanie się z rodziną. Natomiast komfort jest gdzieś przy kombi karawany, a suvy vany. Na samochód dla dziewczyn może pozwolić sobie ktoś kto pobiera sobie jedno 500+. Na vana trzeba mieć tych dzieci z czwórkę. Chociaż nie polecam 500+ jako sposobu finansowania nowej fury. Trochę to niemoralne 😉

Ale tak na poważnie. Normalnego sedana bez udziwnień można mieć już za kilkaset złotych miesięcznie. Takie cuda da się zrobić, bo producenci samochodów coraz częściej pokazują nową możliwość finansowania.

Choć chciałbym celować w dużego vana, to na ten moment w najlepszym wypadku powinno skończyć się na kombi. Z jednej strony ma niższą cenę od suva, z drugiej jest juz wystarczająco ok, żeby zmieścić dzieci i zwierzęta.

Wypożyczenie, najem – jakoś tak. Taniej.

Ano właśnie. Sam nie wiem jak to poprawnie nazywać. Ale sprawa wygląda tak, że salon samochodowy daje Ci ofertę na samochód. W dniu kiedy podpisujecie papiery, wynajmujesz samochód od salonu. To co musisz zapłacić miesięcznie, wrzucasz w koszty firmowe. W cenie masz już pełne ubezpieczenie, serwis, wymianę opon, assistance, samochody zastępcze. Czyli problem zdjęty z głowy. Po roku można samochód bezkarnie porzucić, albo przedłużyć umowę. Sprawa wygląda podobnie jak przy leasingu, ale ma trochę niższe raty miesięczne.

Wygląda to całkiem sensownie.

W tym tygodniu mamy dostać pierwsze oferty z salonów. Zobaczymy co rynek oferuje. Podsumujemy oferty, zapytamy jeszcze o Twoje doświadczenia. Szukamy samochodu, który będzie na ten rok nowym członkiem rodziny, więc pomimo ograniczonego budżetu będziemy szukać do końca. Dzieci nadają każdemu samochodowi swoje nazwy. Mieliśmy już: Chmurka, Żabka, Robot i ŁotŁot. Poza tymi słodszymi historiami dzieci… ja po prostu muszę znaleźć narzędzie pracy. ASAP. W kontakcie.

Następnym razem wrzucę samochody, które zostały na naszej shortliście.
Powiedzcie jaki samochód się nada dla rodziny 2+2+2 ?

Czy brał ktoś z Was ostatnio leasing na samochód?
Który producent ma na stanie jakieś wyprzedaże z 2017 roku, kombi albo…

What do you think?

0 points
Upvote Downvote

Total votes: 0

Upvotes: 0

Upvotes percentage: 0.000000%

Downvotes: 0

Downvotes percentage: 0.000000%

Written by Tata w Pracy

Próbuję ogarnąć dzieci. I robotę. Jednocześnie.
Teksty same się piszą.

9 Comments

Leave a Reply
  1. Chciałem zapytać czy udało się rozgryźć bardziej temat? Co jest dzisiaj najbardziej korzystne i jakie auto polecasz. Pozdrawiam Przemek

    • Wiesz co, od 8 miesięcy wynajmuję Toyotę Auris 1.6
      I chyba o tym napiszę, bo to jak dotąd najlepsza forma nabycia auta. Sam samochód jest o „ooooodrobinę” za mały, ale spośród wszystkiego co jest na rynku, wydaje się być jednak najrozsądniejszym rozwiązaniem.

      Napiszę o tym, może nawet dzisiaj 🙂

      • Dzięki, za wpis, znalazłem go w momencie gdy zastanawiam sie na d wynajmem/leasingiem aurisa kombi. Jak sie sprawuje?
        Czy myslales o wykupie a nastepnie sprzedaży, czy planujesz po prostu traktowac to jak zwykły wynajem.
        Pozdrawiam

        • Nie myślałem o wykupie. Po historiach z poprzednimi samochodami widzę, że coraz mniej opłacałby mi się samochód na własność. Myślę, że w kwietniu weźmiemy po prostu nowszy model. Chociaż do tego momentu jest jeszcze dużo czasu 🙂 Póki co jesteśmy zadowoleni.

          Sam Auris kombi daje radę. Przy rodzinie 2+2 miejsca prawie starcza. Zmieniliśmy teraz jeden z fotelików i jest trochę wygodniej. You Know, Nie jest to X-trail, ale jakoś dajemy radę. Ja to bym chciał jakąś duuuużą furę, żeby wszyscy się bez problemów mieścili.

          • Właściwie miałem na myśli wykup i sprzedaż, do tej pory żyłem w przekonaniu, że to jest bardziej opłacalne niż sam wynajem. Dzięki za opinię! może też się zdecyduję na wynajem;)

      • Witam, chciałbym się spytać czy dokonał Pan nowego spisu o nowym wynajętym samochodzie.
        Z komentarza („Napiszę o tym, może nawet dzisiaj „) wynika jakby był napisany, ale niestety nie mogę go znaleźć.

        Jako iż zakładam w tym roku rodzinę a mój samochód nie wiadomo jak długo będzie mi służyć zastanawiam się nad leasingiem. Przeglądając oferty wybór padł na Toyotę – Verso (także jako samochód rodzinny który chciałbym mieć) bądź Auris. Miło by było dowiedzieć się od kogoś kto ma doświadczenie z leasingiem u dealera Toyoty jak to wygląda prawnie (szczególnie kwestia ubezpieczenia na kogo jest i co z posiadanymi zniżkami) i finansowo (także w kwestii zwrotu/wykupu/wymiany auta) oraz jak sprawuje się sam samochód.

        Pozdrawiam serdecznie

  2. Też mogę polecić Toyotę. Akurat mam od niedawna Verso (pozdrawiam salon Carolina Toyota Włochy). Myślę, że to właśnie rozsądny wybór. Wcześniej miałem VW Passat, który też nie był zły, ale jednak umówmy się, że Verso to zupełni inna bajka. Rodzinę mamy 2+2 i spokojnie się mieścimy.

  3. Podzielę się swoimi doświadczeniami. Przez wiele lat jeżdziliśmy astrami Kombi. Najpierw astra I potem astra III. W kwietniu 2017 zmieniliśmy gabaryty. Jest nas 2+2 i do tego 2 psy (jeden owczarek niemiecki, drugi średni kundel). Po licznych jazdach testowych wybór padł na Hyundaia SantaFe. Z racji wyprzedaży rocznika dostaliśmy bogatą wersję w Automacie i z napędem 4×4. rozważaliśmy wynajem oraz leasing. Wybór padł na leasing ze względu na brak limitu kilometrów. Niestety w wynajmie taki limit w podstawowej opcji to 30.000 rocznie. W tej chwili na liczniku mam przejechane 27000. Jeżdżone na codzień na trasie dom, przedszkole-praca-przedszkole-dom i raz 600 km na wakacje, więc raczej normalnie a dobijamy do tego co było by w rocznym limicie. Co do warunków jakościowo-komfortowych to REWELACJA. Mamy wersję 7 osobową. W wakacje pojechaliśmy w zestawie 4 dorosłych + 2 dzieci + 2 psy. Bagaże w trumnie na dachu i daliśmy radę ze spokojem i w jako takim komforcie dla wszystkich (jeśli pominiemy milczeniem hałas generowany przez dwójkę latorośli 😀 ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dzieci listy piszą

Jesteśmy źli, zmęczeni i rozżaleni.