Jesteśmy z naszymi pociechami non stop. Dbamy o nie, rozwiązujemy ich problemy, wysłuchujemy krzyków i płaczu. Staramy być z nimi w każdej chwili ich życia, stajemy się oparciem, dajemy pocieszenie i czasem już jesteśmy mocno zmęczeni. Chcielibyśmy żeby ktoś nam zabrał dzieci żebyśmy mogli się wreszcie wyspać, porozmawiać, zjeść jak normalny człowiek obiad czy nawet nadrobić zaległą pracę.

Ale żeby móc to wszystko robić trzeba mieć zaufanie do osoby z która się zostawi dzieci. Myślę ze jakieś 30, 40 lat tamu, nikt by nie miał wątpliwości, że ze szkodnikami domowymi zostaną dziadkowie.

Oczywiście w każdej rodzinie sytuacja wyglądała różnie, ale będę generalizować. W tamtych czasach rodzice rodziców mieli większy wkład w wychowywanie dzieci, może dlatego że ludzie mieszkali w jednych domach/gospodarstwach? Wśród znajomych mogę na palcach jednej ręki policzyć dziadków, którzy zajmują się dziećmi codziennie lub w każdy weekend.

A dziś ? No właśnie co mamy dziś? Dziś… po pierwsze nasi rodzice są dużo młodszymi dziadkami, aleeee to powoduje że są np. nadal czynni zawodowo, albo mają potrzebę samorealizacji, dochodzą do wniosku, że kiedyś “nic nie było” to oni teraz się wyszaleją i zaczynają na przykład podróżować.

Są też tacy którzy są zmęczeni wychowywaniem własnych dzieci i kompletnie nie mają ochoty zajmować się wnukami. Niestety znam też takich którzy już są tak starzy, że im się w głowie miesza i zaczynają traktować dzieci jak dorosłych – ale w tej złej formie. Jak w filmie “Bad Santa”.

Współcześni dziadkowie nijak nie przypominają klasycznego wzoru babci lub dziadka. Babcia nie lepi pierogów i nie robi na drutach, a dziadek nie siedzi w bujanym fotelu z fajką w zębach i nie czyta dzieciom bajek.

Ale czy to wszystko jest złe? Czy mamy najgorszych rodziców pod słońcem? Ja uważam, że nie. Mamy takich dziadków jakie mamy czasy – nasze dzieci są też już z TYCH czasów. Ten organizm: “dziadkowie-wnuki” pasuje do siebie.

Dziadków mamy młodszych, więc jak już znajdą czas to więcej mogą zrobić. Są na czasie- potrafią obsługiwać komputery, smartfony czy Playstation. Jeżdżą samochodami, chodzą do kina i fajnych restauracji. Pamiętają – jeszcze pamięć ich nie zawodzi, więc opowiadają rzeczy, które usłyszeli jeszcze od swoich dziadków – czyli już kawał historii.

Mają siłę – są nadal aktywni fizycznie, jeżdżą na rowerach, biegają, jeżdżą na nartach czy chodzą na siłownię. Trzeźwo patrzą na świat – ich mózgi nadal funkcjonują normalnie, nasi rodzice wciąż czytają książki, rozwiązują krzyżówki, oglądają programy w TV z których czegoś mogą się dowiedzieć. Mają znajomych – spotykają się z ludźmi, imprezują, wyjeżdżają razem ze znajomymi, nawiązują nowe relacje.

Dlatego nie ma sensu porównywać naszych dziadków i dziadków naszych dzieci. Są skrojeni idealnie dla siebie. Może mają trochę mniej czasu, ale gdy już są razem to wykorzystują to na maksa. Ich spotkania są wypełnione po brzegi, jedni i drudzy czekają na chwile kiedy będą razem. Bądźmy wdzięczni za te chwile, kiedy cieszą się sobą.

Dziadkowie kochają mocniej?

Kochają bardziej świadomie, mogą teraz dopełnić uczucia którymi darzyli swoje dzieci. Znają dobrze wartość życia i rodziny. Od wnuków nie oczekują tyle co od swoich dzieci. Akceptują je w całości i jedyne czym się przejmują to tym czy będzie wszystko dobrze z ich wnuczętami.

Każdy z nas pamięta lub doświadcza jeszcze tej niesamowitej miłości od dziadków, to bardzo duże wsparcie dla małych czlowieków 😉 Pielęgnujmy te relacje 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here