Taaak. Wreszcie mam porządny konkurs. Jedyną podpowiedź jakiej mogę udzielić, to taka: to jest dobry sprzęt i pomaga w normalnym życiu. Waszym zadaniem jest zrobić trzy rzeczy:

Obejrzeć poniższy filmik/nie dać się zwieść.

W tym filmie jest ukryty pewnego rodzaju rebus, ale wymaga pokombinowania.
Pomyślcie, a odpowiedzi piszcie w komentarzu.

Napiszcie w komentarzu, odpowiedź na pytanie:
Co pomoże karatece w okiełznaniu deski?

 

#żyjpełnąparą
#żyjpełnąparą

Wybiorę najbardziej zaskakującą historię, kombinujcie.
Ważne jest, żebyście powariowali trochę. Gra jest warta świeczki, obiecuję Wam (Wartość nagrody, 1099 PLN). Jeśli ktoś z Was panowie wygra, to żona zakocha się w Tobie po raz drugi. Jeśli jesteś żoną, to zyskasz tydzień życia. 😉

Regulamin konkursu, wersja PDF »

Na odpowiedzi czekam do 17.11.2014, do godziny 13:30.
Komentujcie, bierzcie udział.

19 KOMENTARZE

  1. Karatece okiełznać deskę pomoże dobra technika i samozaparcie (ewentualnie czołg). Może też deskę wyrzucić i używać stojącego Steamer-a (parownicy do prasowania ubrań)

  2. Jak każdy superbohater Karateka w dzień jest zwykłem mężczyzną, ze zwykłymi problemami, w zwykłej koszuli i krawacie lecz w nocy przemienia się w niezniszczalnego Ninje walczącego ze złem i niesprawiedliwością. Mając super moce i super wdzianko w kolorze czarnym nie musi martwić się zagnieceniami na swym super stroju ponieważ przemyka pod osłoną nocy. Natomiast w dzień kilka minut przed wyjście zmuszony do wpisania się w schemat zapracowanej głowy rodziny w starciu z szarą rzeczywistością i deską do prasowania Nasz superbohater opada z sił. Lecz cóż to na horyzoncie pojawia się żona niczym Robin w pelerynie ratuje swego bezradnego męża z opresji. Chwilę walczą wspólnie z rozstawieniem opornej deski i trafieniem w szczebelki aby nagle się nie złożyła. Następnie żona rozpoczyna szarże posługując się tajemniczym narzędziem buchającym parą. Mężczyzna wstrzymuje oddech, mruga z niedowierzaniem z ledwością powstrzymując się przed ruszeniem z pomocą walczącej partnerce. Lecz odważna niewiasta poskramia nie tylko potwora w swej dłoni, ale także niesforną białą koszulę, zagniecenia na ramionach, niechciany kant na rękawach, zakładkę na plecach oraz idealnie gładki kołnierzyk. Z mężczyzny uchodzi para jak i z plastikowego potwora gdy kobieta zapina ostatni guzik pod szyją swego superbohatera i lekko wypycha go za drzwi na spotkanie z resztą świata. KONIEC

  3. Karatece pomoże oczywiście żelazko, które wyprasuje deskę w kilka sekund tak, że ta stanie się cienka i miękka (końska dawka pary) . Jak wiemy PANOWIE _ROZMIAR NIE MA ZNACZENIA 😉 więc dobre żelazko nie musi być wielkości krowy – “mały ale wariat” 😉 Dobre żelazko najlepszym przyjacielem kobiety!

  4. Deska kojarzy mi się tylko ze znienawidzonym przeze mnie prasowaniem,więc jeżeli nagrodą jest żelazko parowe,generator pary czy jak to tam zwą to masz rację,gdybym była mężatką to zakochałabym się na nowo w mężu,gdyby tylko ulżył mi w codziennym prasowaniu.Nie jestm żoną ,ale za to podwójną(bliźniaczą)matką i zyskać tydzień życia to zdecydowanie jest to o czym marzę.Dlatego specjalnie na tą okazję wymyśliłam historyjkę o karatece z filmiku. Karateka -umięśniony,nie do wiary!ile on ma w sobie pary!Ma on siłę ,ma on krzepę,wyrwałby nie jedną rzepę,a tu deska,kawał płotu,narobiła mu kłopotu,spina mięśnie pokrzykuje no i deskę atakuje,pomodlił się chłopak przelotnie i w tą deskę jak nie grzmotnie,niestety twarda skorupa nawet przy tym nie zachrupa!Krzyknął gościu w niebogłosy i podskoczył pod niebiosy i jak drugi raz przywali…a to bydle jak ze stali!Oddech mu się jakby urwał,wymamrotał 😮 ku***,potem zaniósł się wyciem i pożegnał sie z życiem!Wniosek:można mieć wygląd,ale nie mieć mocy,nie daj się zwieźć pozorom! I hasło bezwarunkowo:mniej ręką,a więcej głową ;). Oczywiście w optymistycznej wersji tej historii karateka przeżyje,a w okiełznaniu deski pomoże mu niezastąpiony,ułatwiający życie i zaoszczędzający czas niejednej żony,matki,a nawet kochanki GENERATOR PARY,zwany również żelazkiem parowym!THE END!!! Ja to widzę włąśnie tak!Dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich “uwielbiających” prasowanie(szczególnie to zaległe z całego tygodnia :-/ ).

  5. Można mieć wygląd ale nie mieć mocy,
    tak sobie powtarzam o drugiej w nocy.
    Stoję też przy desce. Mam ochotę trzasnąć,
    ale kto pomoże moim dzieciom zasnąć?

    Wiem co mi pomoże i pomoże jemu.
    Kanapeczka pełna słodziutkiego dżemu.
    Siądziemy we dwoje, ja i karateka,
    On nabierze siły, ja sobie poczekam.

    On siły nie nabrał, a to łajza z niego.
    Generator pary wezmę zamiast niego.
    Albo parownicę, ta deskę pokona!
    Taka ze mnie sprytna, no i mądra żona.

    Niech nie męczy mięśni, biedny karateka.
    Parownica jedzie, już w kartonie czeka!
    Deska nam nie straszna, ani prania góra.
    No i w żadnym ciuchu nie zrobi się dziura 😉

    Więc Pan Karateka, zyska i odzienie
    i nie będzie kobiet wiódł na pokuszenie.
    Choć kto film obejrzał, ten wie dobrze o tym,
    że on tylko wygląd … że on nie ma mocy 😀

  6. Deskę może ogarną jedynie posiadając matczyną cierpliwość i sztukę kombinowania, ponieważ nawet proste czynności mogą wymagać wynalezienia cudownego sposobu na ich rozpracowanie 🙂

  7. Zupełnie jakbym widziała samą siebie! Siedzę w pracy i kombinuję: wrócę do domu, pobawimy się z dzieciakami, kolacja, kąpanie, układanie do snu. Potem biorę się za robotę, prasuję, gotuję, pucuję, szybka kąpiel i z herbatką jakiś film może w objęciach męża 
    Wracam do domu, bawimy się z dzieciakami, kolacja, kolacja, kolaaacja … kąpiel, NIE!, kąpiel!, układanie do snu (kto kogo?) i sukces. Jest 22.00

    Wystawiam deskę – żeby ukoić nerwy. Wyjmuję z zakamarków mniej i bardziej świeże pranie – to ze sznurków miesza się z tym sprzed 2 tygodni. Wstępuje we mnie duch karateki. Kumuluję siły, straszę deskę. Krzyczę głośno, co jej zrobię. I temu praniu. Mam wygląd. Po dwóch porodach, z dwójką dzieci, z których żadne nie przekroczyło 4 lat, z etatem, z dobą, która jest dla mnie łaskawa i się rozciąga, z możliwością witania każdego dnia, gdy tylko się zaczyna … No jakiś wygląd mam. Straszę więc (deskę! 😉 ) i wyglądam, właśnie biorę zamach, gdy moja głowa, szybkim, zdecydowanym ruchem ląduje na desce. Nie dam rady. Spać! Nie mam siły, pary, energii, mocy, może nawet chęci już nie mam. Obiecuję sobie co dziś, co jutro załatwię i codziennie padam na twarz.

    Wiem w związku z tym doskonale, co pomoże karatece okiełznać deskę – niech się chłopak wyśpi, odpocznie, przekalkuluje w głowie taktykę prowadzącą do zwycięstwa. ALE! To prawdopodobnie nie wystarczy. Więc zamiast się spinać niech poprosi kogoś lub COŚ o pomoc. Najlepiej coś dedykowanego desce, co bez zbędnego SZUMU, zrobi swoją robotę. Okiełzna ją i rozwali w pył.

    Ciężko mi było tylko i wyłącznie bawić się konkursem, więc po przekopaniu sieci stwierdzam, że to COŚ to musi być generator pary Tefal, a może nawet model X-pert Control. Bo karateka to expert w końcu, jak i ja matka. Czasem 🙂

    Jedno tylko ziarenko niepokoju we mnie kiełkuje. Można mieć wygląd, ale nie mieć mocy. Hasło (może nawet niechcący) sugeruje, że deskę okiełzna coś/ktoś, kto wyglądu nie ma. A jeśli dobrze główkuję, to przecież rozwiązanie ma i jedno i drugie 🙂

    Pozdrowionka! 

  8. pierwsze co mi rpzyszło do głowy to włąśnie pralka z mocnym wirowaniem co nie powoduje zagnieceń i ewentualnie stojące żelazko na pare:) ahh te sterty ubran same sie nie uprasuja:)
    ps- zartuje- chrzanie zagniecenia i nie prasuje

  9. Karatece przydałby się GENERATOR PARY,
    Z czymś takim Żona krzyknęłaby “Nie do wiary”
    Dzieci chwaliliby sie Taty wyczynem
    A Teściowa nie poradziłaby sobie z tym klinem
    Niestety to tylko rymowanka
    Karateko wyciągaj wdzianka
    Rozkładaj deskę tą do prasowania
    I prasuj ciuchy do samego rana

  10. Deskę pomaga okiełznać sam Andrew Gołota. W swojej karierze nie raz przysżło mu z nią obcować, a i rywali potrafił na niej wzorcowo rozłożyć, niczym dobrze wyprasowaną koszulę 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here