Sporo się ostatnio zastanawiałem nad tym, czy dobrze wychowuję dzieci. Przeszła mi nawet przez głowę myśl “czy ja w ogóle wychowuję swoje dziecko?”.  Chciałbym powiedzieć, że któraś książka nauczyła mnie “co robić, żeby mieć fajne dziecko”. Ale tak nie ma. Dzieci raczej się nie wychowuje. Dzieci się nakierowuje. Lepsze od ciągłego tłumaczenia, jest ciągłe pokazywanie dobrych wzorców. Trudna to sprawa, ale skuteczna.

Marka Fisher-Price® rozpoczyna kampanię skierowaną do rodziców, której hasło „Masz Tyle Do Odkrycia” zachęca, by pozwolić maluchom odkrywać świat i rozwijać się we własnym tempie. Odkrywanie poprzez zabawę, jest najbardziej naturalne i przynosi najlepsze rezultaty!

Jeśli dajesz dziecku zabawkę, nie oczekuj, że samo spełni Twoje oczekiwania! Musisz dziecku pozwolić na bycie sobą. Negacja zabawki, to również jakiś sposób na poznawanie jej. MASZ TYLE DO ODKRYCIA Prześcigamy się dumnie w wymienianiu umiejętności, które posiadło nasze dziecko. Zwiększamy liczbę zajęć dodatkowych naszych pociech, dzięki którym mają być mądrzejsze, zdolniejsze, ogólnie rzecz biorąc „lepsze niż reszta”. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest ulec presji tego „wyścigu”. Popadamy w błędną spiralę, która potęguje wyrzuty sumienia spędzające sen z powiek. Moje dziecko ogarnia szybciej niż Twoje. Cóż za potwarz. Do publikacji na blogu wraca Dr. n. hum. Justyna Korzeniewska! Brawa, brawa, przeczytacie parę mądrzejszych słów od moich. Dr. n. hum. Justyna Korzeniewska: POZWÓLMY DZIECKU BYĆ DZIECKIEM Istnieją prawdy uniwersalne, na których można budować „własną filozofię wspierania rozwoju dziecka”. Zawierają się one w twierdzeniach, czym pomaganie w rozwoju z pewnością nie jest. Nie jest wywieraniem presji na dziecko w celu szybszej nauki. Nie jest przeskakiwaniem naturalnych etapów rozwoju i skracaniem czasu na opanowanie poszczególnych sprawności. Nie jest rywalizowaniem z innymi rodzicami o poziom osiągniętych przez dziecko sprawności. Wykluczenie elementów presji i dostrzeżenie indywidualności maluszka to podstawowy warunek wejścia na odpowiednią ścieżkę rozwoju swojego dziecka i własnych kompetencji rodzicielskich. Każde dziecko jest inne. Czy nam się to podoba, czy nie, ma własną, indywidualną ścieżkę rozwoju. Dajmy więc dziecku przestrzeń, w której we własnym tempie będzie się rozwijać. Dajmy dziecku to, czego potrzebuje najbardziej. ZABAWYYY! Najważniejszą aktywnością dziecka, która dostarcza mu nie tylko przyjemności, ale stanowi jednocześnie motor jego rozwoju, jest zabawa. Uwzględnianie jego indywidualnych predyspozycji , dawanie możliwości wyboru, pozwalanie na swobodne zmiany scenariusza, to najlepszy sposób uzyskania największego zaangażowania dziecka w zabawę i najlepszych efektów tej aktywności. Pozbądźmy się presji . Nie przejmujmy się naciskiem otoczenia. Pozwólmy dziecku na jego własne tempo. Jako rodzic bądźmy przyjacielem, partnerem, a nie przewodnikiem stosującym ścisłe reguły i wyznaczającym terminy kolejnych etapów rozwojowych. Kiedy się wspólnie bawimy, pozwólmy, żeby to dziecko było reżyserem zabawy. Nie skupiajmy się na efekcie końcowym. Bo kto powiedział, że z klocków trzeba zbudować wieżę?

W POSZUKIWANIU RÓWNOWAGI
Fascynujące jest obserwowanie, jak dzieci odkrywają świat – dzieją się wówczas wyjątkowe rzeczy! Odkrywanie poprzez zabawę, w swoim własnym rytmie, jest najbardziej naturalne i przynosi najlepsze rezultaty. Nie zapominajmy o tym!

Wybierając zabawki dla swoich pociech nie myślmy o płci, wieku i pokonywanych właśnie „kamieniach milowych”. To wszystko, owsze, jest ważne, ale niewystarczające, ponieważ zabawa dziecka powinna być wyrazem jego indywidualnych zainteresowań i temperamentu. Dlatego bawiąc się tą samą zabawką, jedno dziecko uważnie ją ogląda, dotyka, przytula, a drugie naciska, pociąga i rzuca. Jeśli nikt nie będzie wywierał na nie presji, oboje dojdą do wysokiego poziomu rozwoju, ale każdy krocząc inną, własną ścieżką.

Świat zmienia się nieodwracalnie. Zmieniają się technologie i tempo życia, ale nieskomplikowana radość odkrywania pozostaje wciąż ta sama. Przypomnijmy sobie własne chwile z dzieciństwa, beztroskie godziny spędzone na podwórku z rówieśnikami. Nie odbierajmy naszym dzieciom radości bycia sobą.

3 KOMENTARZE

  1. Uwielbiam zabawki FP są nie do zdarcia 🙂 takie pokoleniowe 🙂
    Uwielbiam książki o dzieciach o wychowywaniu ale nie wiem dlaczego na moich od maleńkości nic się nie sprawdza 😉 mali indywidualiści 😛

    Uważam że zasada jest jedna “NIE OGRANICZAĆ” to chyba podstawowy błąd niektórych rodziców.
    Bo się pobrudzi, bo zepsuje, bo rozsypie, bo się zaleje, bo sobie nie poradzi 😉

  2. nie nooo…. napisałam komentarz … długi … zalogowałam się i mi go zjało …. grrrry …

    Odnośnie książek to akurat na moje dziieciaki nic nie działa … od maleńkości … żadne zasady się nie sprawdziły 😉

    Zabawki FP uwielbiam i będę zawsze chwalić bo sa one nie do zdarcia 🙂 są pokoleniowe :-))

    Jesli chodzi o wychowywanie to uważam, że rodzice popełniają jeden podstawowy błąd “ograniczają” – bo się pobrudzi – bo coś pobrudzi, bo rozsypie, bo sobie nie poradzi… Dzieci sobie radzą lepiej niż przypuszczamy. Dziecku należy pozwolić poznawać świat i je wspierać na każdym kroku!

    To co zaskoczyło mnie najbardziej to to… ze czasem rodzice nie zdają sobie sprawy, że przez pewne swoje zachowania podcinają dzieciom skrzydła… dochodzi do zachwiania ich pewności siebie …. i dziecko samo zaczyna bać się podejmować pewnych decyzji … Czasem zależy się 2 razy zastanowić zanim coś się “chlapnie” w stronę dziecka ….

  3. Dziecko powinno w miarę możliwości samo się rozwijać, rodzice nie są tyle od narzucania ram i schematów, a od lekkiego pokierowania w razie czego. Taka asekuracja 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here