W produkcji mam tekst o zabawie z dziećmi. Pisanie ostatnio wyciąga mi się w czasie, bo zapragnąłem oddać czas rodzinie, podczas urlopu. Mija piąty dzień i zastanawiam się jakby tu znaleźć chwilę na naskrobanie czegoś do Was. Niestety, czytanie w tych warunkach jest łatwiejsze niż pisanie. Wyjechałem też bez kontaktu ze światem, żeby nabrać dystansu. Telefon mam wiecznie rozładowany, Wi-Fi tu nie ma, zapomniałem zabrać ładowarkę do laptopa.

Piszę bloga rekreacyjnie, sprawia to przyjemność. Im więcej piszę tym większą przyjemność mi to sprawia. Być może teraz (bardzo wcześnie) nie sprawia mi to skrajnie dobrej zabawy, bo siedzę z komputerem od siódmej rano i z uporem maniaka staram się skończyć pisanie przed tzw. śniadaniem i wyjściem na plażę. Dzieci krzyczą, pies szczeka, koty miauczą… skup się człowieku i nie oszalej.

W swoim pisaniu dotarłem jednak do momentu kiedy przechodzę tzw. kryzys autorytetów telewizyjnych. Głupieję, bo nie wiem już czy ludzie, których czytam mówią i piszą wartościowe rzeczy, czy nie. Zdobywam jednak coraz większy szacunek do autorów książek i blogerów. Są dwie fajne rzeczy u tych ludzi. Autorzy książek wygrywają z kimkolwiek bo roztrzaskują tematy bardzo dokładnie. Opisują temat od A do Z. Rozwiewają wszelkie wątpliwości.

Jak przeczytasz książkę to będziesz mieć wiedzę dostarczoną z bardzo szerokim polem widzenia. To wartościowe, bo pomaga zrozumieć pewne tematy dogłębnie. Jak przeczytasz bloga, to nie dowiesz się wszystkiego dokładnie. Bardzo rzadko zdarza się, żeby blogerzy byli tak wnikliwi jak autorzy książek. Ale! To nie jest istotne! Blogerzy zapalają ogień. Rozniecają chęć dowiadywania się, chęć uczenia się. Inspirują.

Czytam książki pokazujące ciekawe perspektywy wychowywania swoich dzieci. I zazwyczaj są to książki mające 300 i więcej stron. Ja na blogu piszę teksty mniej więcej 1000 – 2000 znaków. Czy taka forma może przekazać Wam tyle co książka? No way.

Czy zdaję sobie sprawę z ułomności tej formy w której komunikuję się z Wami? No raczej, że tak.

I po co to mówię? Bo to jest najlepszy moment, żeby powiedzieć Wam, że nie warto traktować blogerów jak autorytetu gorszego sortu. Jeśli jesteś w stanie uwierzyć, że któryś ze specjalistów od dzieci pokazujący się w porannej telewizji TVN jest lepszy od Ciebie, to zapomnij o tym! Stawiaj siebie równo z nim. Nie musisz od razu pisać bloga, ale nie czuj się gorzej. Każdy z nas ma dobre patenty na życie, każdy ma jakieś innowacyjne i fajne sposoby na radzenie sobie z problemami dnia codziennego. Każdy może być autorytetem.

Każdy z nas jest specjalistą od naszego życia!
Już Wam kiedyś pisałem, że “już wiem po co to robię”. Robię to dla rodziny i dla siebie. Dwa lata temu nie rozpocząłbym pisania, bo czułem, że będę jednym z tysiąca małych głosów. Jak się okazuje z Waszych wiadomości, choć nie jestem akademickim profesorem, ani doktorem, to moje problemy pomagają niektórym z Was. To znaczy nie same problemy pomagają, ale świadomość, że każdy je przechodzi.

Nigdy nie zacząłbym pisania bloga, gdyby nie książka Kominka. Nie wziąłbym książki Kominka, gdyby nie jego blog. Jeśli poszukacie opinii na jego temat to znajdziecie milion wylewanych pomyj i niewiele racjonalnych miłych komentarzy. Dziwne, bo gdybyście przeczytali jego książkę, to rozwiałaby wszystkie Wasze negatywne myśli. Jego blog wznieca ciekawość, ale dopiero dłuższa forma w postaci książki, rozwiązuje i tłumaczy wiele spraw.

Tak jest i w naszym małym parentingowym światku. Większość z nas nie pisze długich książek, większość z nas dzieli się wiedzą praktyczną o wychowywaniu swoich dzieci. Albo to bierzesz, albo nie. Jeśli zamierzasz pastwić się nad autorami i czytelnikami blogów to lepiej weź sprawy w swoje ręce i napisz coś więcej niż ja.

I tak jak dwa lata temu nie napisałbym na jakimkolwiek blogu nawet jednego wpisu. Tak i dwa lat temu nie napisałbym, że modelka może być jakimkolwiek autorytetem w sprawach wychowania dzieci. A może być! Dzisiaj to mogę napisać i w pełni to rozumiem. Nie trzeba być doktorem, żeby być autorytetem. Nie trzeba być profesorem, żeby być czytanym. I nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że na świecie jest bardzo dużo mądrych życiowo ludzi.

Tylko mądrzy ludzie wiedzą, że nic nie wiedzą. Głupi myślą, że zjedli wszystkie rozumy i znają odpowiedzi na wszystkie pytania. Ja zaczepiłem się w temacie zabawek dla dzieci? Wiesz dlaczego? Bo mam wrażenie, że nie miałem ich zbyt dużo w dzieciństwie. Ale umiałem je sobie zorganizować. I jak teraz czytam, że twarzą akcji społecznej Fisher Price (Pobawmy się!) staje się modelka Kamila Szczawińska, to nie buntuję się. Rozumiem, że ma doświadczenie, nie akademickie, ale życiowe. Wiem, że firma produkująca dobre zabawki organizuje akcję, gdzie twarzą nie jest Krzysztof Ibisz czy Edyta Górniak. Zamiast tego biorą młodą mamę i liczą się z jej zdaniem. Biorą mamę, która pomimo, że wykonuje zawód modelki – to ma dwójkę dzieci, pomimo, że nie powinna mieć czasu, to jest aktywna w internecie i propaguje pozytywne wzorce. To jest według mnie przewaga blogosfery na mediami tradycyjnymi. Nie trzeba być starym i doświadczonym w mediach. Trzeba być szczerym i aktywnym. Bardziej wierzę zapracowanej mamie, niż jakiejś telewizyjnej marionetce.

Kiedy dziesięć lat temu zastanawiałem się jak będzie wyglądał Internet dzisiaj, to nie wyobrażałem go sobie w ten sposób. Zaczęliśmy słuchać dużych mediów a przestaliśmy słuchać zwykłych ludzi. Ale cieszę się, że głos wraca do ludzi. Że tracą go duże media, a zyskujemy my i nasi sąsiedzi. Że opinia modelki, albo marketingowca, może być wartościowym głosem w temacie wychowania dzieci.

Po tygodniu urlopu mam pierwsze wnioski. Ludzie powinni się mniej denerwować i mniej przejmować innymi ludźmi. Gdyby każdy zabrał się za swoją robotę to świat byłby odrobinę lepszy.

Ja tymczasem muszę uciekać, bo dzieci mi płaczą. Urlop z dwójką dzieci nie jest łatwy. Bywa trudniej niż na co dzień. Napiszę Wam o tym na blogu jak tylko będą warunki. I mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże choć jednej osobie na tym świecie. Bo tak jak mówiłem, każdy człowiek może mieć coś wartościowego do powiedzenia. Modelka, marketingowiec i górnik. Wszyscy jesteśmy tak samo mądrzy. A jak nie chcesz tego czytaj, to tego po prostu nie rób.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here