Jeszcze zanim w moim domu pojawiły się dzieci, uważałem, że polska szkoła jest nieprzystosowana i zapyziała – a podręczniki nudne i nieciekawe. Dlaczego? Bo sam przechodziłem przez szkołę, która nie była mnie w stanie zainteresować jakimikolwiek tematami, zniechęcała i powodowała jedynie chęć do wiecznych ucieczek. Książki, to były małe nieprzyjazne encyklopedie mówiące o oderwanych od rzeczywistości rzeczach. W żaden sposób nie były dopasowane do naszych indywidualnych zainteresowań. Każdy z nas, uczących się w podstawówce był traktowany jednakowo. Wiem, wiem, wiem. Nie było też Internetu…

Przez kilkanaście lat nie wracałem do tematu szkoły. Bo nie musiałem. Na koniec podstawówki wychowawczyni potraktowała mnie podsumowaniem: “nic z Ciebie nie będzie”. Ten drobny tekst “motywacyjny” spowodował, że postawiłem krzyżyk na całej kadrze nauczycielskiej i postanowiłem na własną rękę udowodnić, że ten babon nie miał racji.

6 – latki na fali

Przez te kilkanaście lat utwierdzałem się w przekonaniu, że zasady są proste: szkoła cię nie nauczy, ale jeśli coś cię interesuje – zdobądź wiedzę sam. Tego chciałem nauczyć swoje dzieci: jeśli coś lubisz – zgłębiaj temat, aż dowiesz się wszystkiego. Przykłady tych, którzy osiągnęli w życiu naprawdę wiele, choć w szkole byli mizerni tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Spójrzcie na przekrój ludzi osiągających sukces w branży internetowej.

Od jakiegoś czasu zmagamy się w Polsce z wcześniejszym posyłaniem dzieci do szkoły. Tematem naszych 6 – latków zajmują się wszyscy psychologowie, pedagodzy, i o zgrozo – wszystkie ugrupowania polityczne. Ja mam na ten temat swój jasny pogląd: im wcześniej tym gorzej.

Małe dzieciaki powinny uczyć się życia przed doświadczenie, przeżywanie, lub interakcję – a nie wchodzić w schematy życia, przymusy i normy do spełnienia. Do tego momentu moja opinia opierała się na zdrowym rozsądku i własnym doświadczeniu. Na szczęście teraz mogę potwierdzić to również opinią środowiska nauczycieli.

O tak. Jak się okazuje, minął odpowiedni czas i zaczęliśmy mieć z gronem nauczycielskim wspólny pogląd na nauczanie moich dzieci. Być może nie wszystko stracone.

Co mają w temacie do powiedzenia nauczyciele?

W zeszłym tygodniu w sieci i mediach zawrzało po opublikowaniu badań przez kieleckie wydawnictwo MAC Edukacja (brzmi znajomo co? Apple 😉 ). Sama Pani minister edukacji narodowej zabrała głos. Zobaczcie dlaczego:

  • 70,6% nauczycieli stoi na stanowisku, że posłanie 6-latków do szkoły to błąd;
  • 63,9% nauczycieli twierdzi, że pod względem infrastruktury szkoły nie są gotowe na edukację 6-letnich dzieci, ale 63,1% nauczycieli twierdzi, że jest odpowiednio przygotowana do pracy z 6-latkami;
  • 65% nauczycieli stoi na stanowisku, że wprowadzenie podręcznika rządowego było niekorzystne dla procesu kształcenia, 11% chwali tę inicjatywę;
  • 70% nauczycieli jest zdania, że wdrożenie „Naszego Elementarza” stanowi zdecydowanie ograniczenie w możliwościach i sposobach nauczania, 21% uważa inaczej;
  • 80,1% nauczycieli jest zdania, że nie da się nauczać na odpowiednim poziomie przy pomocy wyłącznie rządowego elementarza, 10,7% ma zdanie przeciwne;
  • 78,2% nauczycieli uważa, że przygotowana przez MEN obudowa metodyczna jest niewystarczająca, 10,4% uważa, że jest poprawna;

Wsadzili kij w mrowisko, prawda?

MEN zabawił się w rolę wydawcy. Mleko się rozlało..

Home made.

Czujemy się z szanowną małżonką odpowiedzialni za nasze dzieci. Wiem, brzmi jak truizm. Ale traktujemy rodzicielstwo na poważnie. Choć często mamy wątpliwości czy wszystko co robimy jest ok. Oprócz tego co robimy zgodnie z naszym wewnętrznym przekonaniem
i intuicją mamy świadomość, że do pracy w domu niezbędne są właściwe pomoce dydaktyczne.

Trafiliśmy na badania MACa więc wzięliśmy również ich publikacje na warsztat. “Wyprawka – klasa 1”. Są to materiały uzupełniające do MEN-owskiego elementarza wchodzące w skład serii Owocna Edukacja. Ale! Świetnie sprawdza się też jako zwykły materiał “zaciekawiający”. Punkt dla nich już na starcie. Nie masz co poczytać, albo czym się pobawić? Bierzesz ten materiał i jedyne czym może się taka zabawa zakończyć, to rozwinięciem umiejętności Twojego dziecka. Ładnie zrobione, widać że przemyślane.
I uwaga: za 20 zł. To naprawdę dobra cena patrząc na zawartość, opakowanie, i graficzną oprawę. W środku znajdują się na przykład imitacje banknotów i monet. Moment w którym Twoje dziecko weźmie tekturowe 5 zł i spróbuje kupić za nie lody w cukierni, będzie dla każdego rodzica przełomem. A takich małych przełomów dzięki tym materiałom mamy szanse zdobyć sporo więcej.

Młody chętnie siada do pracy – zabawy z wyprawką. Pyta, rozwiązujemy razem. Co dla nas najważniejsze: bez przymusu. Czyli jest dla niego ciekawe.

To najfajniejszy zakup edukacyjny jakiego dokonałem do tej pory.

Widziałem na stronie wydawnictwa że cały cykl nazwany Owocną Edukacją liczy ponad 30 tytułów. Naprawdę jest w czym wybierać.

Zobaczcie zresztą sami: www.owocnaedukacja.pl

Dobre podręczniki mogą być z nami również poza szkołą.
Dobre podręczniki mogą być z nami również poza szkołą.
Zabawa to też nauka. Zamiast wymagać rozwiązywania kolejnych zadań, możemy wkręcić dziecko w coś ciekawego...
Zabawa to też nauka. Zamiast wymagać rozwiązywania kolejnych zadań, możemy wkręcić dziecko w coś ciekawego…

12 KOMENTARZE

  1. Święta prawda. Stan polskiej edukacji to nie kwestia braków u naszych nauczycieli ale w 90% zmian systemie oświaty. Braku konsekwencji i pomysłu na całość przede wszystkim. Strategii można powiedzieć. Byłoby idealnie gdybyśmy po szkole jako rodzice nie musieli uzupełniać, robić tych rzeczy które powinny się odbyć w szkole. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna.

    • Ja bym chyba już nie katował systemu. Nie da się centralnie zarządzać w naszym kraju całą edukacją. Najwyraźniej nie sprawdza się “jeden wielki mądry system” i trzeba trochę sprawy wziąć w swoje ręce. Tym bardziej pamiętając, że dzieciaki są różne. Jednych interesują samoloty, a innych żaby. Trochę trzeba się nagimnastykować, żeby wiedzieć co sprawdzi się pod naszym dachem.

  2. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dziecko (rodzice) jeśli coś schrzanią w tym ważnym 1,2,3 roku edukacji (klasy 1,2,3), to potem trudno naprawić. Rodzice, nie prześpijcie tego ważnego okresu swoich pociech! edukacja to najlepsza inwestycja, mądra inwestycja

  3. Najgorsze jest to. że wszyscy uważają iż zmiana nie jest dobra ale nikt nie próbuje tego naprawić. Co im przeszkadzały te siedmiolatki w szkole. Mam to szczęście, że moja córka będzie miała 6 lat i 8 miesięcy jak pójdzie do pierwszej klasy ale już mój synek będzie miał tylko 5 lat i 10 miesięcy. Przecież to chore jakieś.

  4. Nie wierzę w jeden system dobry dla wszystkich. Każde dziecko jest kimś innym, ma inne zainteresowania, inne talenty, inne słabości.
    Żadna szkoła nie załatwi ‘sprawy’ za rodziców i koniec. Trzeba szukać pomysłów, metod i chęci do odkrywania talentów i zainteresowań. I Wy chyba szukacie 🙂

    Mam wrażenie, że jako ludzie lubimy dobrze określone tematy zastępcze. I takim moim zdaniem jest dyskusja o 6 czy 7 latkach. Przecież to nie w tym rzecz – choć zgadzam się, że im później tym lepiej, a najlepiej to w ogóle z daleka od znakomitej większości ‘powszechnych szkół’ – tu chodzi raczej o indywidualne potraktowanie takiego człowieka. System tego nie da

  5. Kupiłam “Wyprawkę” po rekomendacji na Twoim blogu. Jestem trochę rozczarowana, brakuje mi instrukcji, wskazówek. Mam np. suwak literowy, zdjęcia do ćwiczenia analizy i syntezy słuchowej albo nakrywki i nie wiem, co z nimi zrobić. Może podpowiesz, jak Wy sobie radzicie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here