Mam wykształcenie techniczne. Technik elektryk, yeah that’s me. Przez pięć lat chodziłem do szkoły w której wkładano mi różne definicje do głowy. Dżule, fi, siły elektrostatyczne, mechaniczne, wektory, cewki, kondensatory, płynący prąd, napięcie, rezystory, impedancje, rezystancje… było tego dużo więcej, ale już niestety nie pamiętam. Zostały mi w głowie tylko główne zasady.

Pamiętam o dwóch ważnych:
– rób tak, żeby nie zabić innego człowieka,
– i rób wszystko, żeby nie zrobić krzywdy sobie.

Skończyłem tę szkołę, po czym pewnego dnia, 1 stycznia nie pamiętam którego roku, postanowiłem naprawić wtyczkę od telewizora. Jak skończony idiota zetknąłem ze sobą dwa kable. Jakby zarapował Kaliber 44 – “plus i minus to jedyne co widzę, ostrzeżenie przed niebezpieczeństweeem.”

Zetknąłem dwa przewody,  plus z minusem, trzymając kabel w rękach, 10 cm od twarzy. Wybuchło. Spaliłem sobie ręce, przypaliłem grzywkę. Sąsiedzi dzięki mnie weszli w nowy rok bez energii elektrycznej w domu. Nic mi się nie stało tylko dlatego, że “Elektryka prąd nie tyka!”.

Mam dyplom. Taki prawdziwy. Oficjalnie mogę naprawiać różne elektryczne rzeczy i pracować przy poważnych elektrycznych sprzętach. Na szczęście nie zrobiłem rozszerzenia uprawnień o dalsze kroki. Ktoś mógłby ucierpieć.

Nie każdy jest elektrykiem

No właśnie. Zastanawialiście się kiedyś nad szansami Waszego dziecka w nierównej walce z prądem elektrycznym?

Ja pamiętam swoje pierwsze przygody z elektryką. Wolałbym, żeby moje dzieci tego nie przechodziły na własnej skórze, przynajmniej nie bez przygotowania. Ja wkładałem palce do gniazdka elektrycznego. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie rozumiałem czemu sztywnieje mi całe ramię. Jeśli myślicie, że przestałem po pierwszej próbie – no to nie. Próbowałem kilka razy. Moje szczęście, że dotykałem prądu zewnętrzną stroną dłoni i, że ta dłoń nie zamknęła mi się na przewodzie na stałe.

Elektryka prąd nie tyka, ale małego gnojka będącego Waszym dzieckiem – tyka i to bardzo dotkliwie.

Nie wiem jak Ty, ale my kupiliśmy do domu dużo zaślepek na gniazdka. To jest dobre zabezpieczenie na początek. Wiecie czemu uważam, że to dobra obrona bierna? Bo widziałem jak kilkanaście razy moje dzieci wkładały do gniazdka różne metalowe przedmioty. Nie chcę wiedzieć ile razy włożyły coś do gniazdek bez mojej wiedzy.

Wszyscy musimy być elektrykami

Nie masz wyjścia. Nikt nie ma wyjścia. Prąd elektryczny jest z nami co dzień. Budzisz się, bo budzik jest podłączony do prądu. Pijesz ciepłe mleko, bo masz prąd w gniazdku. Dzięki prądowi jest wiele rzeczy bez których nie dałbyś rady przeżyć komfortowo każdego dnia: ciepły obiad, herbata, telewizja, internet, bajki, światło, zabawki…

Jak ważny jest dla nas prąd? Łatwo to sprawdzić. Wyłączcie sobie bezpiecznik prądowy o godzinie 20:00 i spróbujcie wytrzymać do północy. Istna psychoza.

Jak nauczyć dzieci radzenia sobie z prądem?

Przede wszystkim jest to praca u podstaw. Możesz zacząć od mówienia prostych rzeczy: “nie wolno”, “będzie boleć jeśli włożysz tam palec”.
Jeśli dziecko umie już się komunikować, musisz przestrzec dziecko, że wkładanie przedmiotów do gniazdka może spowodować pożar, albo zniszczenie ulubionej elektrycznej zabawki – taką stratę może odczuć dotkliwiej niż inne przestrogi 😉

W ostatnim czasie PGE Polska Grupa Energetyczna stworzyła fajny film dla dzieciaków. Stworzyła właśnie ona, bo kto inny niż oni lepiej się zna na prądzie w gniazdku?

Pokazuję to celowo, nie mówiąc na wstępie, że to materiał stricte dla dzieci. Pan Piorunek uczy o “prądzie”. Ten materiał warto włączać dzieciakom w przerwie między bajkami.

A jeśli obejrzeliście i myślicie, że dialogi pana Piorunka są dziwne, to drodzy kochani oglądający programy TV w latach ’90. Ja kudłaty durnowaty, reperuję stare graty. Czy to było normalne? 🙂

Pokazujcie dzieciom, że prąd to przyjaciel, ale taki, który umie ugryźć! Tak jak pies. Jeśli wiesz jak go traktować, to nigdy nie zrobi Ci krzywdy. A Pan Piorunek to dobra postać, dziwny, ale pozytywny 🙂

 

2 KOMENTARZE

  1. Od lat naszej młodości też się nieco pozmieniało, przy nowych instalacjach elektrycznych powinien wywalić bezpiecznik różnicowy(http://pl.wikipedia.org/wiki/Wy%C5%82%C4%85cznik_r%C3%B3%C5%BCnicowopr%C4%85dowy) zanim dojdzie do ryzyka utraty zdrowia.
    W mojej uwadze ważniejsze jest zwracanie uwagi na jakość kupowanych zabawek, zwłaszcza tych z wbudowanym akumulatorem (jak się nieco pomajstruje to taki akumulator potrafi solidnie wybuchnąć urywają nie tylko rękę sapera). Każdy zasilacz MUSI mieć znaczek CE. Wedle mojej wiedzy obecnie nie mogę istnieć zabawki połączalne bezpośrednio do sieci elektrycznej (bez zewnętrznego zasilacza).

    Przy okazji – przedłużacza i listwy zasilające też są zagrożeniem, szczególnie te tanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here