Coraz częściej mówi się, że praca nie jest najważniejszą rzeczą w życiu. Podobno rodzina liczy się najbardziej, miłość jest istotna, ble ble.. 😉 Bullshit. Wszystko to jest równie ważne. Nie ma między nimi znaku równości, ani żadnych innych znaków. Całe życie balansujemy pomiędzy priorytetami. Raz sukces, raz porażka.


Czasem ważniejsza jest robota, a czasem rodzina. Trzeba balansować pomiędzy jednym a drugim w taki sposób, żeby być szczęśliwym. Sposoby na dotarcie do tego stanu są różne. Jak się ktoś mądrzy, że zna jedną dobra metodę, to wydaje mi się, że taki człowiek po prostu się myli.

Ile przypominacie sobie scenek ze swojego dzieciństwa? Ja pamiętam wyrywkowo dosłownie kilka-naście rzeczy. Czasem mi się przypominają jakieś stare rodzinne historie, pojedyncze dni, spotkania. Jakby o tym dłużej pomyśleć, to nasze dzieciaki też będą miały kiedyś takie przebłyski. Wyłapią najfajniejsze, najgorsze, najbardziej emocjonalne i je sobie zostawią. I dochodzę do wniosku, że lepiej raz na miesiąc zorganizować z dziećmi coś “ekstra”, niż trwać w nudnej codzienności.

Pamiętam, że pojedyncze wypady do lasu, nad jezioro, do innego miasta – powodowały, że dzisiaj pamiętam z tych sytuacji jeden obrazek, z własnym krótkim komentarzem.

Chciałbym, żeby tych obrazków było jak najwięcej. Dzisiaj mieliśmy trudny poranek. Najmłodszy z kotów, czyli ten który urodził się nam tydzień temu, zmarł na naszych oczach. Był słaby, mniejszy niż reszta. Dzieci przyjęły ten fakt z rozsądną neutralnością. Wydaje się, że rozmowy o śmierci i pogrzebach odniosły skutek. Jest zrozumienie.

Postanowiliśmy jednak tego dnia nie kończyć na smutno. Zabraliśmy dwa psy, dwoje dzieci, siebie, rowerek i hulajnogę i poszliśmy do lasu. Hulajnoga uliczna pasuje do lasu jak kwiatek do kożucha, ale cóż. Młoda chciała skejtować po lesie – niech spróbuje. Jak się okazało, pół trasy dało się przejechać. Była zabawa. Liczę, że z dzisiejszego dnia wszyscy zapamiętamy kilka rzeczy. Słoneczny dzień, skejtowanie po lesie, leśne biegi i upadki w piasku 🙂 Cała rodzina podczas pierwszego wiosennego ciepłego deszczu. Tyle wystarczy. Więcej nie potrzeba.

Jeden dzień, dwie godziny bez telewizji i telefonów. I mamy trochę nowych wspomnień. Zostawiamy je sobie na przyszłość. Tylko jedno będzie nas odróżniać. My oglądaliśmy swoje wspomnienia w albumach z wywoływanymi zdjęciami. A nasze dzieciaki? Będą oglądać stare galerie na fejsie.

 

2016
2016

FullSizeRende232r FullSizeRender FullSizeRender2 FullSizeRender3 FullSizeRender4 FullSizeRender5 FullSizeRender7 FullSizeRender8 FullSizeRender9 FullSizeRender23 FullSizeRender643

1 KOMENTARZ

  1. Ojciec, zrób analogowy album, jakich już nikt nie robi. Ale nie rób gównianej fotoksiążki, tylko niech żona przyozdobi to po swojemu. Wydrukuj na printerce od hp 12 najfajniejszych zdjęć z poprzednich lat. 12 każdego roku wynajdź i zróbcie album, w jakim Wy dzisiaj oglądacie swoje wspomnienia. Zobaczysz. Zyskają na wyjątkowości. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here