Zazwyczaj miałbym z tym jakiś problem. Teraz mija rok od ostatniego dymania i miło to wspominam. Jakby to nie brzmiało, nie mam czkawki, nie boli mnie tyłek. Tym razem zamiast złościć się na tę sytuację, chciałbym podziękować moim oprawcom. Można to chyba nazwać syndromem Sztokholmskim, ale po co? Czasem ludzie podejmują świadome wybory i jakoś z tym żyją. Dla mnie to nie jest nawet “jakoś”. Jestem z tym wszystkim OK, żyję dobrze. Są tacy, których sama myśl o kolegowaniu się z takimi ludźmi przeraża, ale mnie nie. Mam znajomych, których boli od tego wszystkiego tyłek, są jurorami życia. Mam takich, dla których to pogwałcenie fundamentalnych zasad. Mam takich, którzy popierają. Nie mam nic do Was wszystkich. Każdy ma prawo posiadać własną opinię. Żyjcie sobie.

Pamiętam, że jak dziecko cieszyłem się, kiedy kupiłem sobie dawno temu książkę Mario Puzo – Ojciec Chrzestny. Na kochanym Allegro znalazłem jego pierwsze polskie wydanie. 1969 rok wydania. Czytałem to z zapartym tchem. Nie wiem czy to stamtąd przejąłem moje okrutne zasady. Wiem, że mafia jest zła, ale lubię ich proste zasady. Lubię to, że dbają o swoich ludzi. Mają taką złotą zasadę mówiącą o lojalności i wdzięczności za wartościową pomoc.

Ja trafiłem rzekomo na złą mafię, taką, której szefa podobno trzeba zamknąć w więzieniu za grube przewały. Ale ja uważam, że tak nie powinno być. Ojciec Chrzestny naszej rodzimej mafii oskarżanej o grube przewały, powinien według mnie grać nadal pierwsze skrzypce. Uważam, że bez żadnej mojej prośby  pomógł moim dzieciom i chcę być za to wdzięczny. Nie interesuje mnie co niezgodnego z kodeksem Urzędu Skarbowego robi. Pomaga ludziom. Nikt przez niego nie umiera. To są fakty.

Od kiedy zobaczyłem w naszym kraju teatrzyk złodziei kilometrowych, to serio… miejsc w więzieniach jest za mało na nich wszystkich. Mamy stado posłów, a co najmniej kilkunastu obrabiało nasz kraj z kilkunastu/dziesięciu tysięcy PLN rocznie. Inni ich koledzy o tym wiedzieli, nikt nic z tym nie zrobił. Reszta ukrywała takie fakty przed opinią publiczną. To jest gruby wstyd. Żaden z nich nie pomógł bezinteresownie nawet jednej osobie. To jest żenada, za którą warto gonić i którą warto piętnować.

Finał tej akcji

Za chwilę przyjdzie moment w którym ruszy kolejny Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Niedługo zacznie się kolejna nagonka i szukanie sensacji. Wszelcy wielcy obrońcy honoru i wszech-zasad będą wydawać werdykty.

Jako ojciec dzieci, którym pomógł sprzęt kupowany przez WOŚP – bardzo Was proszę, z głębi serca. Dajcie na chwilę wyluz, zróbcie rachunek sumienia. Nie działajcie na szkodę instytucji, która mi pomogła. Niech Sądy rozstrzygają. Nie pomogli Wam, OK, przykro mi, że nie znaleźliście się w obrębie tej pomocy. Kiedyś możecie jednak na taką pomoc trafić. Będzie trochę wstyd, co nie? Znajdźcie sobie na sezon styczeń/luty jakieś sensowne cele. Macie cały sejm darmozjadów, rozliczajcie ich, róbcie śledztwa. Bardzo nie chciałbym, żeby temu naszemu Owsiakowi szatanowi nie zabrakło energii do działania. Niby mówi się, że Orkiestra przynosi jakąś drobinkę tej kasy którą ma NFZ. Jak dla mnie to nie jest argument za przeciwną stroną WOŚP. Jak dla mnie to jest najlepszy przykład, że można wydawać małą kasę rozsądnie – i mieć wyniki/efekty. Nie wiem dlaczego są ludzie promujący nieudolne funkcjonowanie NFZ – przecież to co tam się dzieje, to jest dopiero kpina.

Dziękuję, miej siłę

Ja przy tej okazji bardzo dziękuję Jurkowi Owsiakowi i całej ekipie, która tworzy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Pomagacie ludziom, pomagajcie dopóki nie będzie Was to osobiście krzywdzić. Dziękuję, robicie dobrą robotę. Jesteście moim zbiorowym Ojcem Chrzestnym, pomogliście, a ja mogę odwdzięczyć się już tylko dobrym słowem. Moje dzieci zdrowo rosną.

Drodzy beneficjenci wszelkiej pomocy dostarczonej przez WOŚP – pamiętajcie, że walcząc z czymś, nadaje się temu dodatkowej siły. Lepiej po prostu wspierać to co dobre. Choćby dobrym słowem. Tak, wspieram WOŚP – dla mnie to żaden wstyd. W tym roku też będę.


 

Rok temu popełniłem dwa teksty na temat WOŚP, parę osób się z nimi identyfikowało, a ja zbytnio zdania nie zmieniłem. Warto zobaczyć, może Was też to trochę poruszy:
» Nie dajesz forsy Owsiakowi ?
» Nie dawaj forsy Owsiakowi! Powiem Ci dlaczego

3 KOMENTARZE

  1. Kiedy dziecko leży w inkubatorze z serduszkiem i prowadzi tam walkę o życie, którą wygrywa to poglądy się zmieniają. Nikomu takich przeżyć nie życzę, ale zaręczam, że w takiej chwili człowiek się zastanawia: on ma te luksusowe samochody i to wszystko o czym mówią? Bo jeśli nie ma to może trzeba mu kupić, żeby podziękować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here