15 49.0138 8.38624 1 1 4000 1 https://www.tatawpracy.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Na chu… mi pieniądze?

Ostatnio cierpię na chroniczną nieumiejętność ściągania na czas, pieniędzy z miejsc dla których pracuję. I wiecie, tydzień, dwa, trzy, miesiąc opóźnienia. Spoko, da się ujechać. Ale jak życie ciąga mnie gdzieś w okolice “bankowego zera absolutnego” to rozkminiam taką kwestię: na chu… rodzicowi pieniądze?!

Zrobiłem sobie listę rzeczy na które ciężko pracuję. Prawie żadnej z tych rzeczy nie da się kupić w handlu wymiennym. Szkoda, bo jeśli ciężka praca nie popłaca, to coś nie gra. Jako, że do wymiany usługa vs. pieniądze nie dochodzi, to może zastanówmy się na co mogę zamienić comiesięczne “pozycje w domowym kosztorysie”?

Na co potrzebna mi pensja:

– opłacić przedszkole (2 dzieci)
– opłacić rachunek telefoniczny (net w domu)
– opłacić rachunek telefoniczny (mobile)
– opłacić TV – spoko, tego nie muszę mieć.
– opłacić gaz, woda, prąd, shambo – ani rusz, nie chcą przesuwać terminów płatności
– lekarze – cokolwiek by tu nie włożyć, to jedna choroba miesięcznie zawsze się zdarza, nie liczę dentystów.
– jedzenie – 4 osoby to mała kuchnia
– na benzynę
– niestety na warsztat i ubezpieczenie do samochodu
– na pieluchy
– na ubrania dla dzieciaków (szybko rosną)
… reszta to fanaberie bez których da się żyć.

Możemy to zamienić na:
– firmowy samochód z wiecznie zatankowanym bakiem. Takim co nie wysycha.
– obiady w firmowej stołówce dla całej rodziny
– opiekę medyczną w platynowym pakiecie
– wolne trzy pokoje w biurze
– firmową nianię

A tymczasem pozastanawiam się jakie mogą być prawdopodobne terminy płatności. So much fun!

Poprzedni wpis
Co to znaczy szukać pracy?
Następny wpis
Ucz ojca dzieci robić
Tata w Pracy

Jestem ojcem dwójki dzieci i autorem tego bloga. Połowę życia przepracowałem w agencjach reklamowych, zajmując się projektami digital. Od kiedy mam dzieci, szukam mądrych metod na godzenie pracy z domem. Czasami się udaje, czasami nie - najciekawsza jest w tym jednak droga, którą trzeba pokonać.

5 komentarzy

  • 16/07/2015 at 23:49

    Może to przejściowe?
    To znaczy nie opóźnienia, ale zadyszka w tak zwanym cash flow, bo może będzie tak, że wszyscy dobrną do jakiejś granicy opóźnienia i potem już będzie spływało …

    Chyba nie za bardzo mi wyszedł ten komentarz … ale o drugiej w nocy … chyba mogę być usprawiedliwiony.

    • 09/11/2015 at 22:23

      Zadyszka jednak była długotrwała. Ale wyleczyliśmy ją 🙂

  • 17/07/2015 at 05:45

    jako, że też kibluję po nocach to rozumiem 😉
    W tym sęk, rachunki nie czekają, one się nawarstwiają. A przelewy nie procentują wraz z wydłużonym terminem 😉

    Może to przejściowe… po prostu muszę znaleźć przelewodawcę bardziej terminowego 🙂 pracuję nad tym.

  • 21/07/2015 at 05:35

    Druga strona tak na to nie patrzy. Druga strona nawet się nie zastanawia. A jeżeli zastanawia, to czas płynie na przemyśleniach a nie na zleceniach przelewów.

    • 31/01/2016 at 23:05

      Ja powiem więcej – korporacyjna biurokracja. 10 osób w akceptacji, szef na delegacji i miesiąc opóźnienia gwarantowany 🙂