Technologie dla domu od Somfy

We współpracy z marką Somfy będę testował smart urządzenia. W sumie nie tylko ja, a cała rodzina. Długo zastanawiałem się, jak zacząć tę serię artykułów. Najpierw wpadłem na pomysł, żeby napisać, dlaczego domowe technologie uratują nam wszystkim życie. Albo jak tego mi się nie uda napisać, to przynajmniej powiem, jak elektronika zapewnia nam więcej życiowego komfortu.

Na myśl przychodziły mi jednak same duże rzeczy. A nie chcę mówić o wielkich rzeczach, bo technologie mają nam przede wszystkim pomagać tam, gdzie spotykają nas powtarzalne czynności.

Zamknąć okno, sprawdzić gaz, sprawdzić czy drzwi do domu są zamknięte i czy na kanapie podczas Twojej nieobecności nie śpi pies. W tym mogą i powinny nam pomóc smart urządzenia. Tylko – i aż tyle.

Ja i cały dom

Technologiami zacząłem interesować się mniej więcej, gdy byłem w wieku mojego syna. Miałem mniej niż dziesięć lat. W tej chwili dzieli nas ponad ćwierć wieku, a potrafimy się łatwo porozumieć.

Nie ma widocznego podziału technologii dla dzieci i dorosłych. Używamy tych samych telefonów, aplikacji i gier. Obsługi smartfona i kamery jesteśmy w stanie nauczyć nawet kilkuletnie dziecko. Wiem, bo obserwowałem to w naszym domu dwukrotnie. Dzieci zaprzyjaźniają się z nowinkami, inaczej niż ja w ich wieku.

Gdy miałem dziesięć lat, lubiłem rozbierać elektryczne urządzenia na części. Bałem się kiedyś, że moje dzieci będą miały podobną przypadłość. Na szczęście ani ja, ani moje dzieci nie mamy już takiej pasji. Nikt nic nie psuje.

Dzieci

Przede mną kilka miesięcy pisania o smart urządzeniach. Staram się na to patrzeć z perspektywy taty, czyli kogoś, kto lubi mieć spokój. To, czego się teraz dowiem, przyda mi się niebawem. Mam ogromną nadzieję, że niedługo ruszymy projekt naszego własnego pełnego smart domu.

Takiego, który będzie moim sojusznikiem w codziennym życiu, bo dzięki automatyce i centrali sterującej będę mógł zarządzać urządzeniami z poziomu smartfona.

Somfy ONE+ - Live video
Somfy ONE+ – Live video

Nie robi na nas wrażenia pilot do telewizora, bezprzewodowy Internet i komputer. Ich zasada działania jest tak prosta, że nie ma o czym gadać. Tak nam się wydaje, bo się przyzwyczailiśmy Piętnaście lat temu zastanawialiśmy się czy “wi-fi” się przyjmie i czy ktoś będzie tego używał. A dzisiaj?

Żeby zrozumieć przyszłość
trzeba odnosić się do przeszłości

Zazwyczaj jak chcę myśleć o technologiach, nowych tekstach i rozważać o rozwoju techniki, to idę najpierw do swojej piwnicy. Trzymam w niej wszystkie stare pisma.

Odgrzebuję takie stare perełki-gazety jak CHIP czy Secret Service. Czytam w nich nowinki jakimi interesowałem się ponad 20 lat temu. Dzisiaj zamiast gier, kartkuję strony z przedawnionymi newsami na temat sprzętu komputerowego. Szukam inspiracji.

Zaczynam sobie przypominać, jak dużym problemem były dla nas wszystkich kiedyś kable/przewody elektryczne. Pamiętam, że nie potrafiliśmy przenosić dużych ilości danych. To co mieściło się na płycie CD (która miała i tak przełomowo dużą pojemność) dzisiaj można pobrać z Internetu szybciej niż ja dokończę pisać to zdanie. Nasz świat zmienił się nie do poznania.

Przywykliśmy do wygody.
I dobrze.

Większość urządzeń elektronicznych możemy obsługiwać za pomocą dotyku. Zazwyczaj korzystanie z nowych sprzętów jest tak proste, że większość z nas nie korzysta nawet z dołączonej instrukcji obsługi.

Żyjemy w ciekawych czasach – w takich, w których niemal wszystko jest możliwe, dostępne i łatwe. Od nas samych jednak zależy jak wiele pomocnych technologii pojawi się pod naszymi dachami.

Dom.
Wszystko się tu zaczyna.

Życie pokazuje, że wszystkie najważniejsze rzeczy, które nas spotykają zaczynają się w  domu. Każda rewolucja i każda ważna myśl kiełkuje najpierw tam, gdzie czujemy się bezpiecznie. Pod własnym dachem. To tutaj zależy nam na spokoju i bezpieczeństwie.

Dom jest ważniejszy od każdego innego miejsca na Ziemi. O ile czujemy się coraz bardziej nieswojo przez coraz większą liczbę kamer zainstalowanych w centrach miast, to całkiem inaczej na nie patrzymy, jeśli mają zapewnić bezpieczeństwo w naszych własnych czterech ścianach.

Ja i Somfy

W naszym domu od kilku tygodni działa pierwsze urządzenie. Somfy ONE+. Ma syrenę alarmową, która może odstraszać rabusiów. Kamerę, żeby widzieć, co dzieje się w domu i chociażby sprawdzać zwierzaki. Czujniki ruchu, który wykryje, czy ktoś nieproszony nie przyszedł podczas naszej nieobecności.

Małe urządzenie mające możliwość zdalnego zarządzania ze smartfona. Sprawdzam je od jakiegoś czasu w naszych warunkach domowych. Alarm jest tak głośny, że podczas porannych testów obudziłem dzieci. Jeśli kiedykolwiek będzie miał zaalarmować o włamaniu, to usłyszą go wszyscy sąsiedzi.

Chociaż o tym opowiem Wam dokładniej w kolejnym wpisie. Pokażę Wam, jak za pomocą urządzenia Somfy ONE+ można monitorować stan domu. A w sumie to on się sam monitoruje. Zobaczycie.

Somfy

 

 

(Visited 2 times, 1 visits today)