Ostatni weekend był dla mnie szkołą życia. Wiem, że słabo brzmi – mówić o sobie “nie dałem rady”, ale… nie dałem rady. Ostatni weekend wykończył mnie psychicznie. Totalnie. Tłumaczę sobie, że najważniejsze to umieć przyznać się do porażki. Kiedyś nie lubiłem planów dnia. Nie planowałem nawet planowania w przyszłości… Teraz z dwójką małych ziomków, wiem, że plan to gwarancja przeżycia. Dożyć można byle jak, ale żeby przeżyć, trzeba poćwiczyć.

Parę metod jednak znalazłem…
poniżej te najlepsze.

Plac zabaw
Podstawa – zią!. Obok naszego domu, już w te wakacje otworzyli zupełnie nowy plac zabaw. Byliśmy na otwarciu. Duży to plac, więc i biegania jest sporo. Ale zabawki są takie, że dorosły też znajdzie coś dla siebie. O! Wieża z lin. Kto nie ma ochoty wejść na wieżę z lin? Hell yes! Wszyscy to lubią. W okolicy Żoliborza jest jedna taka instalacja, że jak wchodzisz do połowy to czujesz, że jest wysoko. Dzieci wchodzą na szczyt bez spinki.

Na placu miej oczy dookoła głowy! Ale docenisz to kiedy po zabawie nie będziesz musiał zbierać porozrzucanych klocków. Nie wiem czy widzieliście reklamę w której figurka Lego Darth Vader powoduje u faceta przeraźliwy ból stopy? 😉 No. Teraz nadepnijcie na figurkę Imaginexta. Ja już mam to odhaczone.
POTWIERDZONE: Bezpieczniejsza forma zabawy, dla ojca, to wyjście na plac zabaw. Nawet w deszcz.

Kulki
Kto bezdzietny ten nie kuma ile radości daje rodzicowi wyjście na kulki. Co to w ogóle jest “nakulki”? To każde miejsce, które ma choćby mały basen z plastikowymi, kolorowymi kulkami. Dla dzieci kulki i małpi gaj, dla rodzica kawa, woda i Kinder Niespodzianka. Do tej pory uskutecznialiśmy wyjścia do pobliskiego “Elmo Kulki”, co w rzeczywistości nazywa się NEMO Sala Zabaw. Ostatnio jednak złamałem rutynę i zabrałem moje skarby gdzie indziej, bliżej pracy mojej żony.

Hocki Klocki na Ursynowie, sobota. Bajka. Dzieci w bezpiecznej odległości od drzwi wyjściowych, trzypiętrowy małpi gaj, zjeżdżalnie i morze kulek. Wypas! Bawiłem się wyśmienicie. Mamy i babcie tam obecne bawiły się z dziećmi. Ja zjadłem ciacho z kawą, galaretkę, wypiłem herbatę, sok i wodę i zagryzłem ciastkiem z lentilkami i chrupkami. Widziałem też, jak na dłoni, że dzieci bawiły się wyśmienicie – same. Znowu POTWIERDZONE: Lepsza forma zabawy niż w domu, w którym trzeba po zabawie posprzątać.

Zoo
Jeśli mało Ci zwierzątek żyjących w Twoim domu, idź do zoo. Zobaczysz jak wygląda małpa, świnia, osioł, baran, prosiak, rekin, słoń i szczur, wydra, żyrafa… Dzieci może i będą zadawać dużo pytań, ale będą to pytania dosyć łatwe (na wszelki wypadek dla tatusiów powieszono ściągawki przy każdym ogrodzeniu). Wystarczy powtarzać nazwy zwierzątek. „Żyrafa”. Potem znów. „Żyrafa”. Na końcu jeszcze raz powtórzyć. „Żyrafa”. Powtórzyć, jeszcze raz powtórzyć. „Ży-ra-fa. To jest ży-ra-fa” Następnie przejść dwa metry dalej. Ale to jest fajne. Jest lepiej niż w domu. POTWIERDZONE: Żyrafa.

Spacer do lasu
Ostatnio wpadłem na taki pomysł: “Wezmę dzieci do lasu. Może śniegu jest mało, ale spróbujemy. Jakoś to będzie.”. Skończyło się na tym, że „jakoś” dociągnąłem je na sankach z powrotem. Śniegu nie było. Myliłem się. Sanki stawiały dosyć duży opór, ale przynajmniej jeden trening mam do przodu..

Będąc kreatywnymi tatusiami, na pewno znajdziecie więcej fajnych opcji. Na koniec jeszcze mała przestroga. Kiedy ostatnio spojrzałem na blogosferę, zobaczyłem setki blogujących ojców. Setki, a dwa lata temu było ich kilku, może dwóch. Wielu spośród nich udaje, że wszystko w życiu ogarnia jak należy. I może rzeczywiście jakoś im się „udaje”, ale Wy nie dajcie się oszukać!
Tata w Pracy wie, co mówi.
POTWIERDZONE: Weekend to nie bajka.
 

UDOSTĘPNIJ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here